„Grodzki wziął 3 tys. zł i powiedział, że przywieźliśmy mu trupa”

fot. Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska
fot. Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

GRODZKIGATE \ Czy marszałek Senatu poda się do dymisji?

Prof. Tomasz Grodzki wziął 3000 zł, ale po dwóch dniach zadzwonił i powiedział, że nie udało mu się uratować teścia, bo trupa mu przywieźliśmy. Pieniędzy nie oddał – mówi pan Michał, zięć zmarłego. Poszkodowany zachorował na początku 2000 r. Jak twierdzi rodzina, za przyjęcie ojca do szpitala w Szczecinie-Zdunowie prof. Tomasz Grodzki przyjął od nich pieniądze w kopercie. Pani Krystyna, córka poszkodowanego, mówi, że w szpitalu przy ul. Arkońskiej w Szczecinie usłyszała, że ojca może uratować prof. Tomasz Grodzki, ale trzeba go przenieść do szpitala w Szczecin-Zdunowie. – Tata zachorował w styczniu 2000 r. i znalazł się w Szpitalu Zespolonym przy ul. Arkońskiej w Szczecinie – mówi pani Krystyna. – Źle się czuł, zwracał i nic nie mógł jeść. Tam w szpitalu robiono mu badania. Na krtani
24%
pozostało do przeczytania: 76%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl

W tym numerze