Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Sąd kapturowy nad Sakiewiczem

Dodano: 11/01/2020 - numer 2528 - 11.01.2020
fot. Filip Błażejowski/Gazeta Polska
fot. Filip Błażejowski/Gazeta Polska
W procesie wytoczonym Tomaszowi Sakiewiczowi przez Tomasza Lisa i Jacka Żakowskiego sąd zdecydował, że nie przesłucha strony pozwanej, czyli redaktora naczelnego „Codziennej” i „Gazety Polskiej”. – Trudno mi czymkolwiek innym uzasadnić decyzję sądu niż sympatią dla jednej ze stron – komentuje tę decyzję Tomasz Sakiewicz.
Gazeta Polska Codziennie” na jednej z okładek wydań z kwietnia 2017 r. zamieściła zdjęcie Tomasza Lisa i Jacka Żakowskiego jako ilustrację do artykułu „Dziennikarze do lustracji”. Zarówno Lis, jak i Żakowski są znani jako najbardziej zagorzali przeciwnicy lustracji w środowisku dziennikarskim. Obaj skierowali pozew przeciwko redaktorowi naczelnemu Tomaszowi Sakiewiczowi.
Stanowisko „Codziennej” w sprawie tłumaczy mec. Andrzej Lew-Mirski. – Obaj panowie, Lis i Żakowski, odebrali zdjęcie w ten sposób, że to właśnie oni mają zostać zlustrowani, co miałoby oznaczać, że mają istnieć powody, aby ich lustrować. My wyjaśniamy jednak, że zdjęcie nie ma żadnego związku z ich wyobrażeniem na ten temat, ponieważ nam chodziło o to, że obaj panowie są twarzami czy symbolami antylustracyjnego stanowiska wśród grupy dziennikarzy. I z tego powodu zamieszczono to zdjęcie – wyjaśnia w rozmowie z „Codzienną”. 
Sąd, wyznaczając w piątek następną rozprawę na 25 lutego, postanowił pominąć wniosek o przesłuchanie red. Sakiewicza. – Odebrano pozwanemu możliwość zaprezentowania jego poglądu – ocenia mec. Lew-Mirski. Na następnej rozprawie sąd przesłucha tylko świadków strony powodowej. Pełnomocnik dodaje, że jest sporo rozstrzygnięć sądów wyższej instancji, które orzekały, że pozbawienie strony prawa do zaprezentowania swojego poglądu to podstawa nawet do uchylenia wyroku.
Zdaniem Tomasza Sakiewicza w procesie strony nie są traktowane równo. – Trudno mi czymkolwiek innym uzasadnić decyzję sądu niż sympatią dla jednej ze stron – twierdzi. Przypomina, że nie jest to pierwszy przypadek, kiedy „Gazecie Polskiej”, „Codziennej” lub jemu samemu próbuje się odbierać prawo głosu. – Na pewno mógłbym wyjaśnić, dlaczego był taki tytuł, dlaczego wiążemy sprawę lustracji dziennikarskiej z Lisem i Żakowskim. Mógłbym to wszystko powiedzieć... Sąd nie jest tym zainteresowany, co wynika pewnie z nastawienia do jednej ze stron – mówi redaktor naczelny.
Jak informuje Niezależna.pl, mec. Sławomir Sawicki, pełnomocnik mediów Strefy Wolnego Słowa, złożył zastrzeżenie do protokołu w tej sprawie, co oznacza, że będzie można z tego argumentu skorzystać w ewentualnym postępowaniu odwoławczym.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze