reklama


Trump walczył z wpływem Sorosa na Ukrainę

numer 2536 - 21.01.2020Świat

WASZYNGTON Biznesmen Lev Parnas, kluczowa postać w procesie impeachmentu prezydenta Donalda Trumpa, opowiedział mediom o detalach współpracy z nim. Zdradził m.in., co Trump i jego ludzie myślą o kontrowersyjnym finansiście George’u Sorosie.

Urodzony w Odessie Parnas i jego wspólnik Igor Fruman poznali prawnika Trumpa i byłego burmistrza NYC Rudiego Gulianiego w 2018 r., kiedy zatrudnili go jako konsultanta biznesowego. W tym samym roku miał ich rzekomo poprosić o zbieranie na Ukrainie haków na byłego demokratycznego wiceprezydenta Joe Bidena oraz informacji, które mogłyby przeszkodzić prawnikowi Robertowi Muellerowi, który prowadził śledztwo w sprawie rzekomej rosyjskiej ingerencji w wybory prezydenckie w USA w 2016 r.

W ostatnich tygodniach Parnas chodził po lewicowych mediach, szeroko opowiadając o tej współpracy. W długim wywiadzie dla „Daily Beast” zdradził, że ludzie Trumpa próbowali oderwać prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego od wpływu Sorosa.

Wysiłki ludzi Trumpa koncentrowały się na odsunięciu dwóch osób, które uznali za ludzi Sorosa. Pierwszym z nich był dziennikarz śledczy Sergiej Leszczenko, który ujawnił współpracę byłego szefa kampanii Trumpa Paula Manaforta z byłym prezydentem Wiktorem Janukowyczem. Drugim był doradca ds. bezpieczeństwa Oleksandr Danyłuk, który z nie do końca jasnych powodów złożył rezygnację po czterech miesiącach pracy dla Zełenskiego.

Parnas ujawnił, że administracja Trumpa bardzo martwiła się tym, w jakim stopniu Soros – główny sponsor amerykańskiej lewicy – zinfiltrował życie polityczne USA. „Soros stał się wrogiem numer jeden i było zrozumiałe, że w pewnym czasie zinfiltrował amerykański rząd i Departament Stanu” – przekazał.

Biznesmen wyjawił też, że Trump podejrzewał, że Soros kupił Victorię Nuland, wicesekretarz ds. europejskich i euroazjatyckich w Departamencie Stanu oraz wpływową postać w amerykańskiej dyplomacji. Miała ona pomóc mu w obsadzeniu placówek dyplomatycznych w Europie Wschodniej wiernymi mu ludźmi, a oni z kolei mieli pomagać walczącej z Trumpem lewicy. „Konsensus był taki, że powodem Russiagate [afery z rzekomą ingerencją Rosji w wybory w USA] i wszystkiego, co się działo, był fakt, że Soros i demokraci kontrolowali niektóre ambasady w Europie Wschodniej, zwłaszcza na Ukrainie, i mogli pomóc ze sprawą Manaforta oraz wszystkimi innymi, które powodowały problemy w świecie Trumpa” – stwierdził.

Parnas podkreśla, że dziś już nie wierzy w te zarzuty.

 



Autor: Wiktor Młynarz



reklama

















#DziękujeMyZaOdwagę
reklama