Narasta tendencja do nienawiści wobec katolików

WYWIAD \ Z dyrektorem polskiej sekcji Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie ks. prof. WALDEMAREM CISŁĄ rozmawia MARIA KOBYLIŃSKA



To jest pokłosie mowy nienawiści tzw. środowisk walczących o tolerancję i efekt nagonki medialnej na księży – mówi o profanacjach obiektów kultu religijnego w Bielsku-Białej ks. prof. Waldemar Cisło. Pod koniec tygodnia sprofanowano Krzyż Trzeciego Tysiąclecia i tablicę z wizerunkiem św. Jana Pawła II, ochlapując je czerwoną farbą. Kilka dni wcześniej w okolicach miasta zniszczono mającą 136 lat maryjną kapliczkę.
Jak Ksiądz uważa, skąd się wzięły te zintensyfikowane ataki na katolickie symbole religijne, które obserwujemy w ostatnich miesiącach w naszym kraju?
To jest pokłosie mowy nienawiści w stosunku do Kościoła katolickiego tzw. środowisk walczących o tolerancję. Jest to też efekt nagonki medialnej na księży. Widzieliśmy, jak ona się szybko przekłada na życie codzienne. Było tak np. w wypadku księdza ze Szczecina, którego zaatakowano, bo chciano dokonać profanacji, lub księdza we Wrocławiu, który został dźgnięty nożem. Wszystko to wywołuje taki klimat w społeczeństwie, gdzie później niebezpiecznie przechodzi się od słów do czynów. Tej mowy nienawiści w stosunku do katolików, do duchowieństwa, jest przecież bardzo dużo i to nie dotyczy tylko Polski. Ostatnie raporty wydawane przez instytucje takie jak Pomoc Kościołowi w Potrzebie lub amerykański Instytut ­Gatestone pokazują, jak wiele dewastacji symboli katolickich ma miejsce na świecie. W ubiegłym roku w krajach Europy Zachodniej sprofanowano ok. 3 tys. chrześcijańskich kościołów, szkół i cmentarzy. To uświadamia, że ta tendencja do wrogości względem katolików narasta. Dotyczy to głównie takich krajów, jak Niemcy i Francja, gdzie mamy z kolei najwięcej imigrantów wyznających inną religię niż chrześcijaństwo.
Jaka jest sytuacja katolików w naszym kraju? Czy wrogość do naszej religii rośnie, czy jest bardziej neutralnie?
Liczba różnych aktów agresji w stosunku do duchowieństwa lub do miejsc kultu raczej wzrasta. Tak jak wspomniałem, u nas tworzy się klimat przyzwolenia na profanacje. Można tu wspomnieć chociażby bardzo znane akty profanacji – Nergal, który podarł Biblię podobno w ramach sztuki, Dorota Nieznalska, która walcząc w imię swobody wypowiedzi, przybiła do krzyża męskie genitalia, czy też artysta, który w Warszawie położył się nagi na pomniku św. Jana Pawła II. Co najgorsze, niektóre środowiska katolickie próbują to nawet usprawiedliwiać, np. bronić takich postaw próbował ks. Adam Boniecki. Co ciekawe, pamiętam, jak Krystian Legierski, który jest przedstawicielem środowisk mało przychylnych katolikom, mówił o sprawie z Nergalem, że jeśli ktoś podarł Biblię, to niech podrze publicznie jeszcze Koran i wówczas będzie wiadomo, że rzeczywiście chodzi o wolność słowa lub walkę z jakimiś zachowaniami prowokowanymi przez religię, a nie tylko o prostacką walkę z Kościołem katolickim. Proszę zwrócić uwagę na jeden istotny element. Obecnie profanacje dotyczą głównie symboli religii katolickiej, chrześcijańskiej. O wiele rzadziej widzimy profanacje gwiazdy Dawida czy Koranu. Wiadomo więc, z czym mamy do czynienia. Pamiętamy film o Mahomecie „Innocence of Muslims” nakręcony w Stanach Zjednoczonych – świat islamu podniósł alarm, w kilku krajach arabskich podpalono ambasady USA, jeden ambasador zginął. Wówczas nagle w kraju wolności słowa też się znalazły mechanizmy zabraniające kpienia z religii islamu.
Sądzi Ksiądz, że sytuacja się uspokoi, czy będzie narastała?
Wszystko zależy od naszej dyskusji, od poziomu debaty publicznej, ale jak mamy, powiedzmy, takich piewców tolerancji, jak prof. Magdalena Środa, Robert Biedroń czy prof. Jan Hartman, to nie dziwmy się, że później jest takie, a nie inne przekucie głoszonych przez nich tez, mowy nienawiści w czyny.
Jak więc należy reagować na tego typu akty agresji wobec religii katolickiej?
Nie wolno nam milczeć. My jako ludzie wierzący – jeśli mamy do czynienia z aktami profanacji miejsc kultu – powinniśmy przede wszystkim modlić się, przebłagać Boga za te szaleńcze ataki. To jest pierwsze, co mamy robić. Kolejną sprawą jest publiczne potępienie tej agresji. Musimy bardzo mocno to potępiać. Nie możemy sobie pozwolić na bycie Kościołem milczenia, który przyzwala na wszystko. Musimy jasno i wyraźnie mówić, że ci, którzy żądają tolerancji dla swoich zachowań, muszą też uszanować innych. W przeciwnym wypadku dochodzimy do takiego paradoksu, jakim była rewolucja francuska. Pod hasłami równości, wolności i braterstwa mordowano setki tysięcy katolików, np. w Wandei, a wszystko w imię tych ideałów. Okazało się, że ta zbrodnia rewolucyjna była znacznie gorsza od wolności, jaką przynosiła. Historia się niestety powtarza. Ci, którzy głoszą piękne hasła wolności i tolerancji, nie umieją jej okazać innym.

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl