Jak tu nie kochać futbolu

PIŁKA NOŻNA \ Trudno wytypować faworytów w wielkim finale Pucharu Króla, skoro niemal na każdym etapie dochodziło do sensacji

numer 2556 - 13.02.2020Publicystyka

Puchar Hiszpanii obfituje w niecodzienne zwroty akcji, wielkie emocje i dramaturgię. Do najlepszej czwórki Copa del Rey sensacyjnie nie dostały się Real Madryt i Barcelona. Hegemoni hiszpańskiej i europejskiej piłki musieli uznać wyższość słabszych na papierze rywali: Realu Sociedad i Athletic Bilbao.

Faworyci nie spodziewali się, że odpadną już na etapie ćwierćfinałów krajowych rozgrywek. Eksperci raczej zacierali ręce, licząc na wielkie El Clasico w wielkim finale – ostatni raz Real i Barcelona spotkali się tam w 2014 r., gdy pamiętny rajd Garetha Bale’a przesądził o zwycięstwie Królewskich. Ekipy z Madrytu i Katalonii muszą jednak obejść się smakiem, lecz trzeba przyznać, że zasłużenie odpadły z Pucharu Króla.

Ćwierćfinałowy błąd Zidane’a

– Real stanął

Najpierw szok przeżyli kibice na Santiago Bernabéu. Niepokonany od 21 meczów Real podejmował Basków z Realu Sociedad. A w ekipie Imanola Alguacila nie zabrakło młodych, znakomicie prezentujących się piłkarzy w ataku: 21-letniego Martina Odegaarda, wypożyczonego właśnie z Madrytu, rok młodszego Alexandra Isaka, wspieranego przez nieco bardziej doświadczonego Mikela Oyarzabala. W dodatku kapitalnie w środku pola prezentował się Mikel Merino, a tyły zabezpieczał Igor Zubeldia.

Real na początku starcia dosłownie stanął. Zinedine Zidane zaskoczył kibiców rotacją w defensywie, pomimo że duet Raphael Varane–Sergio Ramos są w tym sezonie ostoją, a dzięki nim i Thibault Courtois w bramce Madrytczycy stracili najmniej goli w lidze hiszpańskiej. Francuz wyraźnie się przeliczył, stawiając na Edera Militao w miejsce Varane’a, Marcelo za Ferlanda Mendy’ego i Nacho na prawej obronie. Obrońcy Realu do ok. 70. minuty meczu wyglądali jak dzieci we mgle, nie radzili sobie z szybkimi ofensywnymi liniami pomocy i ataku Sociedad. Na domiar złego Alphonse Areola puścił absurdalnego gola na 1:0 już na początku meczu, choć lekki strzał Odegaarda powinien wybronić nawet junior.

W drugiej odsłonie w odstępie paru minut Isak i Merino ośmieszyli rezerwowych obrońców Królewskich, choć wydaje się, że ten pierwszy był na minimalnym spalonym. O dziwo Real w końcówce wziął się do roboty. Marcelo strzelił kontaktowego gola, choć w pierwszej połowie nie przypominał nawet cienia jednego z najlepszych lewych defensorów w historii futbolu.

Publika na Santiago Bernabeu zaczęła wierzyć w odrobienie strat i awans, ale wtedy Real dobił Merino w 69. minucie. Przez chwilę wyglądało na to, że w Copa del Rey czeka nas prawdziwy pogrom i faworyci stracą kolejne bramki. Nic bardziej mylnego – w ostatnich 10 minutach bramki zdobywali Rodrygo, a w doliczonym czasie gry krytykowany za całokształt prezentowanej w tym sezonie formy Nacho. Real był bardzo blisko odrobienia strat, grając z przewagą jednego zawodnika po czerwonej kartce dla gracza Sociedad. Piłka wpadła do bramki jeszcze przed heroiczną próbą „remontady”, za sprawą olśniewającego Viniciusa, ale VAR uznał, że padła z pozycji spalonej. Powtórki po emocjonującym widowisku nie rozwiały wątpliwości. Real jednak nie mógł czuć się poszkodowany, bo to, jak Militao odpuszczał doskok do rywali, albo doskwierający brak sił w nogach Marcelo do powrotów wołały o pomstę do nieba. Następnie zrehabilitował się w lidze, pokonując Osasunę 4:1 na wyjeździe, dzięki czemu utrzymał pozycję lidera.

Sztuka dla sztuki, czyli Barca ukarana

Z odpadnięcia Realu Madryt tylko przez chwilę mogli cieszyć się fani Dumy Katalonii. Barcelona została gorąco przywitana na San Mames i nie sprostała wyzwaniu. Athletic Bilbao mądrze się broniło przez cały mecz, a golkiper gospodarzy Unai Simon wygrywał znakomicie pojedynki sam na sam z Antoine’em Griezmannem czy Leo Messim.

Mistrz świata zasługuje na słowa krytyki



zawartość zablokowana

Autor: Grzegorz Wszołek


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się