O sukniach narodowych i nie tylko

Historyczne stroje \ Żupany i kontusze

„Straszny dwór” Stanisława Moniuszki to dzieło bliskie mojemu sercu. Była to pierwsza opera i pierwsze przedstawienie, jakie widziałam w „dorosłym” teatrze. „Straszny dwór” to najbardziej „kontuszowe” z dzieł naszego narodowego kompozytora Stanisława Moniuszki. Ale kontusz tak naprawdę wcale polski nie jest.
Pojawił się w strojach Polaków stosunkowo późno – w XVI w. Polski i starszy od niego jest natomiast żupan. Trzeba też dodać, że pierwszym (i w zasadzie jedynym) polskim monarchą, który chadzał w kontuszu, był Jan III Sobieski, a z zapisków królewskich dworzan wiemy, że w dniu sławnej odsieczy wiedeńskiej (prawdopodobnie podczas wjazdu do miasta) miał na sobie kontusz sukienny niebieski, a pod nim biały jedwabny żupan.
Suknia polska – żupan
Nasi przodkowie, podobnie jak ich sąsiedzi, początkowo ubierali się w lepiej lub gorzej wyprawione skóry. Dopiero później zaczęto nosić proste wełniane tuniki i lniane koszule. Był to ubiór uniwersalny – dla mężczyzn i dla kobiet. Żupan pojawił się prawdopodobnie na przełomie XIV/XV w. Była to suknia zdecydowanie męska. Długa (zakrywająca kolana) z wąskimi rękawami, w pasie na wysokości bioder i z tyłu układana w grube fałdy, pod szyją z przodu wiązana na tasiemki i zapinana na całej długości na haftki lub ozdobne pętlice i guziki, początkowo proste z biegiem czasu coraz bardziej ozdobne i co za tym idzie kosztowne. Rękawy były wąskie, przy dłoni nieco wydłużone, rozcięte i zapinane na kilka pętlic lub wiązane. Dla wygody po bokach żupan często miał kieszenie. Warto wiedzieć, że formę szlacheckiego żupana można do dziś odnaleźć w strojach ludowych – np. krakowska sukmana (biała, którą chętnie nosił Tadeusz Kościuszko) czy mazowiecka kierezja (grantowa lub brązowa) bardzo go przypominają krojem, chociaż mają zwykle dodany duży haftowany kołnierz, wykładany na plecy, ozdobiony dodatkowo chwostami.
Zimą żupany były sukienne, latem płócienne. Najczęściej występowały w trzech kolorach – białym, szarym nazywany też dymowym (naturalnym kolorze wełny owczej) i karmazynowym (czerwonym), czyli narodowym. Powszechne było też noszenie żupanów w kolorze tła herbowego – tu przeważał kolor niebieski, a także żółty (jako odpowiednik złota) i szary (srebra). Żupan po wierzchu przepasywano pasem wełnianym – na co dzień prostym, od święta ozdobnym. Dla ochrony przed chłodem, ale i dla dodania sobie splendoru, na wierzch wkładano płaszcz. Była to część stroju, która wyróżniała Polaków. Szyto płaszcze z różnego rodzaju tkanin, często były podbite futrem i haftowane. Długość płaszcza była oznaką statusu – im dłuższe okrycie tym wyższa pozycja społeczna. Jako ciekawostkę dodam, że cieszyły się dużym powodzeniem na Zachodzie i handlowano nimi z dużym powodzeniem – np. do Zwiefalten w Niemczech wysyłano płaszcze zdobione wzorem polskim.
Ciekawe jest też pochodzenie samej nazwy – żupan. Językoznawcy tłumaczą ją na dwa sposoby. Według jednych nazwa wzięła się stąd, że Czesi, Polacy i inni Słowianie żupanami nazywali urzędników krajowych, noszących taki strój. Słowo to miało więc oznaczać człowieka możnego, dygnitarza, szlachcica. Inni dowodzą, że nazwa wywodzi się z tureckiego „zubin” lub „zibun”, które oznaczają długą suknię. W dokumentach polskich z 1239 r. pojawia się natomiast słowo „supinum” oznaczające strój ludzi możnych, długą dostatnią szatę.
Import ze Wschodu – kontusz
Kontakty naszych przodków ze Wschodem – z Turcją, Persją czy krajami Azji Środkowej bywały różne. Czasem wrogie, czasem wręcz przeciwnie – przyjazne, sprzyjające handlowi, wzajemnym kontaktom i wszelkiego rodzaju „pożyczkom”. Z wojen natomiast przywożono łupy – być może były wśród nich i stroje. Ale kontusz dotarł do Polski z Turcji za pośrednictwem Węgrów dopiero w wieku XVI.
Strój ten, rodzaj paradnego płaszcza w kolorze karmazynowym ozdobiony drogimi, złotymi guzami był nagrodą przyznawaną przez sułtana szczególnie zasłużonym chanom kryskim. W Polsce zmienił się nie tylko jego charakter, ale także krój. Kontusz zastąpił naszym przodkom starodawny płaszcz. Była to suknia wierzchnia sięgająca, podobnie jak żupan, za kolana, obszerna, z przodu bez zapięcia z długimi rozciętymi rękawami. Przy szczególnie uroczystych okazjach rękawy zakładano do tyłu, tworząc tzw. wyloty, które krzyżowano na plecach i zazwyczaj zakładano za pas. Panowie szlachta chętnie podkręcali wąsa i zarzucali wyloty kontuszowych rękawów, ale powszechnie wiadome było, że uderzenie kogoś nimi stanowiło poważną obelgę. Dodam, że przywilej noszenia wylotów był zarezerwowany dla dorosłych i zasłużonych.
Kontusz jednak pozostał strojem paradnym, na specjalne okazje, na co dzień, w domowym zaciszu noszono jak dawniej żupan.
Kosztowny dodatek – pas
Początkowo pasy – sukienne albo lniane – noszone były na żupanie, kiedy pojawił się kontusz, przeniesione zostały na suknię wierzchnią. Sprowadzano je początkowo – jakżeby inaczej – ze Wschodu. Bywały skórzane lub wełniane bogato zdobione haftem, a czasami nawet kamieniami. W XVIII w. pojawiły się pasy przywożone z Chin, Indii, a przede wszystkim z Turcji – nazywane stambulskimi lub makadynowymi. Robiono je z tkanin jedwabnych, pięknie barwionych i tkanych ze złotem. Były długie na kilka metrów, tak aby można było się opasać trzykrotnie, a końce zawiązać w charakterystyczny węzeł. Zawojowały serca bogatej polskiej szlachty bardzo szybko i stały się nieodzownym elementem stroju. Wkrótce się okazało, że potrzeba nie jednego, a kilku – na co dzień i od święta, na zimę i na lato, na bal i na wesele, i na żałobę… Jak grzyby po deszczu wyrastać zaczęły przedsiębiorstwa, które specjalizowały się w skupowaniu na Wschodzie (głównie w Stambule) i sprowadzaniu do Polski pasów, oficjalnie zwanych już kontuszowymi. Ale prawdziwą furorę zrobił niejaki Jan Madżarski (prawdopodobnie Ormianin rodem z Węgier), który będąc w tureckiej niewoli, nauczył się sztuki tkania pasów. W porozumieniu z Michałem Radziwiłłem, właścicielem Słucka, w 1758 r. otworzył tam warsztat na wzór stambulski, specjalizujący się w pasach „z kwiatami, osobami, cyframi, złotem, srebrem, jedwabiem według podanego wzoru” tkanymi. I tak narodziły się słynne pasy słuckie, których przetrwało niewiele i które są prawdziwym kolekcjonerskim rarytasem. Po Madżarskim manufaktury pasamonicze zaczęto otwierać w innych miejscowościach – w Lipkowie, Nieświeżu, Brodach. Powstał też w Kobyłce pod Warszawą zakład wytwarzający pasy na wzór francuski na specjalnych, sprowadzonych z Lyonu krosnach.
Poselskie mundury wojewódzkie
Oprócz gotowych strojów sprowadzano do Polski farbowane specjalnymi, nieznanymi w Europie barwnikami na przeróżne kolory, haftowane, tkane srebrną i złotą nicią tkaniny. Były to jedwabie, wełny, sierść wielbłądzia, cienkie płótna. Barwnie i bogato musiało być w izbie sejmowej, skoro w 1776 r. podjęto uchwałę o mundurach wojewódzkich, pozostawiając wybór ich barwy zainteresowanym. Po raz pierwszy posłowie przybyli w kolorach województw na obrady w 1778 r. i od tego momentu przynajmniej było wiadomo, kto jakie województwo reprezentuje. Oto kilka przykładów, a zacznę od bliskiego mojemu sercu Mazowsza, które miało kontusz ciemnoszafirowy, wyłogi i żupan słomiaste, guzy z literami X. M. na pamiątkę dawnej samodzielności. I jeszcze kilka przykładów: woj. gnieźnieńskie, sieradzkie i łęczyckie – kontusz karmazynowy, wyłogi granatowe, żupan biały; woj. krakowskie – kontusz granatowy bez wyłogów, kołnierz i żupan karmazynowy; woj. lubelskie – kontusz szkarłatny, wyłogi zielone, żupan biały; woj. podlaskie – kontusz szafirowy, wyłogi karmazynowe, żupan biały; woj. wileńskie – kontusz granatowy, wyłogi i żupan karmazynowe; woj. trockie – kontusz szkarłatny, wyłogi zielone, żupan biały; woj. mińskie – kontusz karmazynowy, żupan i wyłogi granatowe…
A wracając do „Strasznego dworu” – usłyszeć „niech kontusza i żupana/nie zamienia w obcy strój”, śpiewane przez Miecznika ubranego w strój jak najbardziej „cudzoziemski”, to niezwykłe doświadczenie.
     

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze