Grodzki wyrwał pieniądze od umierającej

Dodano: 20/02/2020 - numer 2562 - 20.02.2020
fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska
fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska
Za zabieg żony Grodzki chciał 15 tys. zł. Powiedziałem, że tyle nie mam, i dałem 4 albo 5 tys. zł profesorowi – mówi marynarz ze Szczecina, pan Jacek, którego żona w 2011 r. trafiła do szpitala Szczecin-Zdunowo. Mężczyzna łącznie wydał ponad 10 tys. na lepszą opiekę dla żony. Mimo to kilka miesięcy po zabiegu kobieta zmarła. To kolejny przypadek, kiedy rodzina chorego musiała płacić za lepszą opiekę i zabieg w szpitalu Szczecin-Zdunowo, którego dyrektorem był marszałek Tomasz Grodzki. Żona pana Jacka, Iwona, trafiła do szpitala w 2011 r. Chorą zajmował się prof. Tomasz Grodzki. – To był początek kwietnia, żona była chora na cukrzycę, ale chorowała też na gruźlicę. Było nam bardzo trudno, bo była w ciężkim stanie. Została przyjęta na oddział profesora. Zdecydowałem się, że zostanę w 
     

25%
pozostało do przeczytania: 75%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze