Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Z humorem o śmierci w czasach zarazy

Dodano: 12/03/2020 - numer 2580 - 12.03.2020


5 lat temu zmarł Terry Pratchett, brytyjski pisarz, autor 70 książek, w tym słynnego cyklu „Świat Dysku”. Na podstawie jego powieści powstają gry komputerowe, fabularne, komiksy i filmy. Niestety wciąż nie doczekaliśmy się fascynującej ekranizacji uniwersum Pratchetta na miarę „Władcy pierścieni” czy choćby Netflixowego „Wiedźmina”. Oby tworzony właśnie przez BBC America serial „The Watch” (Straż) to zmienił.

Ziemia jest okrągła? Ależ skąd! To może płaska? Też nie. Ziemia to latający dysk podtrzymywany na słoniach, które stoją na skorupie żółwia A’Tuina przemierzającego bezkres kosmosu. Tak przynajmniej opisuje ją Terry Pratchett w swojej serii „Świat Dysku”, którą tworzył przez ponad 30 lat. Jego książki rozeszły się w nakładzie przekraczającym 75 mln egzemplarzy. Co urzekło w nich czytelników? Nieskończona wyobraźnia autora, znakomity czarny humor, ciekawe i zaskakujące losy głównych bohaterów, zabawa słowem, umiejętność oswojenia koszmarów. Uniwersum Pratchetta to świat, w którym nic nie jest oczywiste. Kiedy już się przeczyta jego książkę, zaraz chce się sięgnąć po następną. Te powieści są też zaraźliwe, nawet bardziej niż koronawirus. W dobie odwoływanych imprez kulturalnych zdecydowanie warto teraz sięgnąć po ciekawą lekturę. Antidotum na dołujące myśli o zarazie może być właśnie czarny humor Pratchetta. Tym bardziej że w serii pojawia się spersonifikowana postać śmierci. Śmierć jest rodzaju męskiego, mówi wielkimi literami i ma wnuczkę, choć jak można przeczytać w „Morcie”, nie jest stworzony do roli ojca, a tym bardziej dziadka, bo ma nieodpowiednie kolana. W książce „Prawda” Pratchett umieścił taką rozmowę jednego z bohaterów ze Śmiercią. „Czy to ten moment, kiedy całe moje życie przesuwa mi się przed oczami? – spytał Tulipan. – NIE, TEN MOMENT BYŁ PRZED CHWILĄ – powiedział Śmierć. – Kiedy? – zapytał Tulipan. – TEN MOMENT – rzekł Śmierć – POMIĘDZY PAŃSKIMI NARODZINAMI A PAŃSKIM ZGONEM”. W „Czarodzicielstwie” zaś Śmierci zostaje zadane pytanie, czy jest coś, dla czego warto żyć. „KOTY, stwierdził w końcu, KOTY SĄ MIŁE” – odpowiedział. Pratchett sam kochał koty. Przez wiele lat chorował na alzheimera. Zmarł w domu 12 marca 2005 r. w otoczeniu najbliższych ze swoim kotem na łóżku. Wiadomość o śmierci pisarza ogłoszono w typowo dla niego humorystycznej formie na jego oficjalnym profilu na Twitterze. „W KOŃCU, SIR TERRY, MUSIMY PÓJŚĆ RAZEM” – brzmiała treść komunikatu, napisana wielkimi literami, jak każda wypowiedź Śmierci w „Świecie Dysku”.
Powieści Pratchetta doczekały się kilku adaptacji filmowych, ale nie są to produkcje, które by zachwyciły fanów twórczości pisarza. Miejmy nadzieję, że powstający właśnie serial „The Watch” naprawi tę sytuację. Jego premiera planowana jest jeszcze w tym roku.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze