reklama


​Nie bali się reżimu komunistycznego

numer 2590 - 24.03.2020

8 marca 1968 r. studenci zaprotestowali przeciwko zdjęciu z afisza wystawianych w Teatrze Narodowym „Dziadów” oraz wyrzuceniu ze studiów ich kolegów. Wiec został brutalnie spacyfikowany przez milicję, ormowców i tzw. aktyw robotniczy.

Ten protest stał się jednak zapalnikiem wybuchu kryzysu politycznego, toczącego się w klimacie antysemityzmu i antyinteligenckiej propagandy, a określanego mianem wydarzeń marcowych. To, co wydarzyło się 8 marca na Uniwersytecie Warszawskim, wznieciło oburzenie, protesty i demonstracje nie tylko w stolicy. Dołączyły do nich inne miasta, w tym Wrocław, w którym powiodła się akcja zbierania podpisów pod protestem przeciwko zdjęciu z afisza „Dziadów”. W ciągu bodaj jednego wieczoru w akademikach podpisało go ok. 1200 osób.

Wieści, które płynęły z Warszawy o wiecu i jego pacyfikacji 8 marca, poruszyły wrocławskich studentów. Zaczęli rozpowszechniać m.in. ulotki i plakaty. By to powstrzymać, aktywiści partyjni i przedstawiciele uczelnianych władz próbowali kilka dni później „negocjować” z młodzieżą, ale bezskutecznie.

12 marca na dwóch największych wrocławskich uczelniach, czyli Uniwersytecie i Politechnice, odbyły się wiece solidarności z warszawskimi studentami. Następnego dnia powtórzono to na wydziałach innych szkół wyższych mimo dalszych interwencji partyjniaków. Równolegle w miejscowych zakładach pracy odbyły się pierwsze masówki, potępiające studentów i syjonistów.

Kolejne dni również stały pod znakiem ogólnouczelnianych wieców. Pięć szkół wyższych proklamowało 14 marca 48-godzinny strajk okupacyjny, trzy kolejne przystąpiły do niego następnego dnia. Studenci sporządzili także ogólnostudencką, składającą się z 18 punktów, rezolucję. Na ulice wyszła ponad tysiącosobowa manifestacja, rozbita przez milicję. W mieście masowo kolportowano ulotki, a na okupowanych przez studentów uczelnianych budynkach zawisły transparenty i plakaty.

15 marca z polecenia władz większość rektorów zdelegalizowała wiece. Nie posłuchali nakazu tylko rektorzy Uniwersytetu i Akademii Medycznej

– prof. Alfred Jahn i prof. Tadeusz Baranowski. Tam protest kontynuowano, jednak część studentów wyszła z budynków. Poparcie dla studentów przyjęła w uchwale Rada Wydziału Matematyki Fizyki i Chemii UWr. Wieczorem w centrum miasta manifestanci znowu starli się z MO. Podobnie było następnego dnia.

17 marca matematyk z Politechniki dr Ryszard Krasnodębski rozpoczął głodówkę w geście solidarności ze studentami. Przypłacił to zwolnieniem z pracy. A nazajutrz przed gmachem KW PZPR 50-tysięczny tłum skandował



zawartość zablokowana

Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się





reklama

















#DziękujeMyZaOdwagę
reklama