Koronawirusowe odwracanie kota ogonem

WOJNA INFORMACYJNA \ Jak nie tylko wizerunkowo wykorzystać epidemię – chińska „miękka siła” w natarciu

numer 2591 - 25.03.2020Publicystyka

Państwo Środka wykorzystuje globalny kryzys wywołany wirusem SARS-CoV-2. To największa eksplozja dezinformacji w ciągu ostatnich dekad.

Chińskie media nieustannie bombardują opinię publiczną informacjami, jakoby wirus był efektem pracy amerykańskich laboratoriów. Jednocześnie przesyłając symboliczną pomoc krajom Europy, przedstawiają siebie jako światowego lidera walki z pandemią. Wszystko po to, aby poprawić swój wizerunek i zyskać większą akceptację dla prowadzonej przez siebie polityki.

Potęga dezinformacji

Ostatnie dni to nie tylko nadaktywność chińskiej dyplomacji czy zatrudnionych przez Chińczyków agencji public relations oraz zwykłych trolli. PR-owskie komunikaty są masowo powielane przez media w Polsce i przyjmowane bez zająknięcia nawet przez prawicową część opinii publicznej.

Jednocześnie ukazało się wiele raportów dotyczących działania chińskich służb informacyjnych w obecnych czasach.

– Największe kłamstwo rozprzestrzeniane przez chiński rząd dotyczy tego, że wirus może być wytworem US Army. Tego typu dezinformacja przypomina czasy KGB, które w ten sam sposób obwiniało USA o HIV w latach 80. ubiegłego wieku – mówi „Codziennej” Jakub Janda, dyrektor Centrum Europejskich Wartości dla Polityki Bezpieczeństwa. – Obecnie tę wersję wydarzeń chińscy ambasadorzy rozpowszechniają w Afryce – dodaje Janda.

Pekińska machina propagandowa zaczęła się rozkręcać, gdy liczba zachorowań w tym kraju znacznie zmalała. Zaczęto podkreślać, że nowe przypadki zakażeń pochodzą z zewnątrz, w domyśle: z krajów europejskich bądź USA, które z epidemią radzą sobie znacznie gorzej. Stąd zalew fake newsów komponowanych przez azjatyckie służby. To wszystko ma służyć pokazaniu, że rządy autorytarne radzą sobie z kryzysami lepiej niż zachodnie demokracje.

Chiny chcą być postrzegane nie jako kolebka groźnego wirusa, ale jako globalny dostawca pomocy humanitarnej. Przy okazji dyskredytują światowe przywództwo Stanów Zjednoczonych. Chiński rząd jest świadom niedoskonałości europejskich systemów opieki zdrowotnej, ponieważ od lat inwigiluje to, co dzieje się na Starym Kontynencie. To prawda, że władze Wuhanu poradziły sobie z problemem pandemii COVID-19. Jednak nigdy nie dowiemy się, jakim kosztem, także ludzkim.

Na manipulacje pochodzące z Pekinu zwraca uwagę coraz więcej służb wywiadowczych. Generał Jonathan Vance, szef kanadyjskiego sztabu generalnego, ostrzegł, że Chiny i Rosja usiłują wykorzystać zamieszanie i próbują siać zamęt i panikę wśród opinii publicznej.

„ChRL wykorzystuje swoją rosnącą zamożność do wywierania wpływu. Dzięki zachodnim pomocnikom Chińska Partia Komunistyczna używa pieniędzy, nie ideologii komunistycznej, jako potężnego źródła nacisków, żerując na długoletnich relacjach zależności” – wynika z raportu parlamentarnej komisji ds. bezpieczeństwa narodowego i wywiadu Kanady.

Uderzyć w sojuszników

Główne ostrze chińskiego uderzenia skierowane jest w USA oraz członków NATO. Pekin prowadzi wojnę informacyjną z Waszyngtonem. Republikański senator Tom Cotton już kilka miesięcy temu pisał, że SARS-CoV-2 mógł być częścią arsenału broni biologicznej. Jednak prawdziwą wściekłość wywołał Donald Trump, mówiąc o „chińskim wirusie”. Pekin zareagował natychmiast. Jak donosił na Twitterze Tomasz Sajewicz, korespondent Polskiego Radia w Pekinie, chińskie władze w trybie pilnym wydaliły amerykańskich dziennikarzy czołowych mediów, takich jak „Wall Street Journal” czy CNN. Ujawnił też, że zagraniczni korespondenci pracują w bardzo trudnych warunkach, nierzadko są inwigilowani i zastraszani.

Tymczasem Chiny zaczynają zachowywać się tak, jakby wirus nie pochodził z Azji. Xi Jinping, sekretarz generalny KPCh i przewodniczący ChRL, w połowie marca odwiedził Wuhan, stolicę prowincji Hubei, w której wybuchła epidemia. Po tym wydarzeniu produkcja na zagraniczne rynki znów ruszyła pełną parą. Władza stara się wszelkimi możliwymi środkami ukryć protesty zwykłych obywateli, którzy w tym czasie stracili bliskich oraz możliwości zarobkowania. Pojawia się coraz więcej głosów, że tragedia jest wykorzystywana do wewnątrzpartyjnych rozgrywek



zawartość zablokowana

Autor: Tomasz Teluk


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się