Krew wikingów kontra pandemia

Wywiad \ Z ANNĄ RABEL, Polką mieszkającą w Szwecji, rozmawia Olga Doleśniak-Harczuk

Pod szpitalem zakaźnym Uniwersytetu Karolinska w Huddinge na południu Sztokholmu poustawiano teraz chłodnie na zwłoki. Lekarze zdają sobie sprawę, że sytuacja może się wymknąć spod kontroli. Wcześniej przekaz był taki, że Szwedzi jak wikingowie stawią czoła zarazie, bo są odporni z natury. Europa sięga po coraz bardziej rygorystyczne obostrzenia, by ograniczyć rozprzestrzenianie się koronawirusa, ale Szwecji to nie dotyczy. Życie toczy się, jak gdyby nigdy nic. To prawda? Największym autorytetem w kwestii metody zwalczania koronawirusa jest główny epidemiolog kraju Anders Tegnell. On ma doświadczenia z wirusem ebola i na podstawie tych doświadczeń niezmordowanie twierdzi, że koronawirusa nie da się powstrzymać, trzeba się na niego uodpornić. Jak ktoś chce
9%
pozostało do przeczytania: 91%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl

W tym numerze