Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Wyścig z czasem, bitwa o poparcie

Dodano: 06/05/2020 - numer 2625 - 06.05.2020
fot. Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska
fot. Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska
Wczoraj Senat procedował ustawę o wyborach korespondencyjnych. Tym razem, na ostatniej prostej, to senatorom Koalicji Obywatelskiej zaczęło się spieszyć, bo chaos, do którego doprowadzili, sprawił, że mogą nie zdążyć w konstytucyjnym terminie odrzucić ustawy. To oznaczałoby, że trafi ona do prezydenta. Równocześnie w Sejmie trwa przekonywanie posłów Porozumienia do wspierania większości rządzącej.
Senat ma czas, aby procedować ustawę do dzisiaj do godz. 22.40. Koalicja Obywatelska, która zwlekała do ostatnich dni z zajęciem się nowymi przepisami, teraz nagle zaczyna liczyć godziny. Wczoraj PiS zaczęło zgłaszać wiele poprawek. Pierwszy z wnioskiem formalnym o zmianę trybu prac w izbie wyższej wystąpił senator Marek Martynowski, który wnioskował, aby zmienić tryb pracy Senatu z hybrydowego na stacjonarny.
W prezydium zapanował chaos, marszałek Grodzki nie chciał dopuścić do złożenia wniosku formalnego, potem zarządził przerwę, która zabrała cztery godziny. „PiS stosuje w Senacie sztuczki proceduralne, aby wepchnąć naród w wybory korespondencyjne. Na to zgody w Senacie nie ma! Apeluję do senatorów PiS, by wrócili do merytorycznej pracy w Senacie, w trybie, który do tej pory nie budził żadnych zastrzeżeń” – napisał na Twitterze marszałek Senatu Tomasz Grodzki.
Po przerwie o godz. 15 senator Marek Martynowski zgłosił wniosek, aby prace przeprowadzone były w trybie tajnym. Wniosek nie przeszedł jednak w głosowaniu jawnym. Senatorowie PiS wczoraj przygotowali się na długą pracę nad ustawą. Zadawali pytania. Wygłaszali wystąpienia. Oczywiście nie było to w smak Tomaszowi Grodzkiemu i jego posłom. „Obstrukcja PiS w Senacie świadczy, że w sprawie »wyborów kopertowych« prezes utracił w Sejmie stosowną większość w tej sprawie, więc trzeba przetrzymać ustawę w Senacie powyżej 30 dni. Czyli Jarosław Gowin ma minimum pięciu posłów” – napisał senator Jan Filip Libicki.
Oczywiście wczoraj przez cały dzień rosły naciski na Porozumienie Jarosława Gowina. – Zwracamy się do posłów, zwłaszcza posłów Porozumienia, by zdecydowali o przyjęciu ustawy pozwalającej na powszechne głosowanie korespondencyjne w wyborach w maju. Nie ma podstawy, żeby Porozumienie wyszło ze Zjednoczonej Prawicy – zaapelował wczoraj członek zarządu Porozumienia, poseł Włodzimierz Tomaszewski.
Na konferencję prasową zareagowała rzeczniczka ugrupowania Gowina Magdalena Sroka, która podkreśliła, że jest to tylko indywidualna opinia posła. Zapowiedzią kłopotów z większością są wczorajsze głosowania w Senacie. Senator Porozumienia Józef Zając, były polityk PSL, a dziś Porozumienia, głosował wczoraj ramię w ramię z Tomaszem Grodzkim. Aby zablokować ustawę w Sejmie, Jarosławowi Gowinowi potrzeba pięciu głosów, oczywiście przy założeniu, że posłowie opozycji solidarnie zagłosują przeciw. Wyłamanie się Porozumienia oznaczałoby koniec koalicji rządzącej.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze