Wolni z wolnymi, równi z równymi

FELIETON \ O sztuce liczenia głosów dawnej i niedawnej oraz jak sprawić, żeby Polska była Polską

Za Peerelu nie było problemu – po sfałszowaniu przez nowych władców referendum w 1946 r. odbywały się ponoć co parę lat jakieś wybory, a to do Sejmu, a to do rad narodowych, ale nikt normalny nie brał w nich udziału, a komuchy same sobie uzupełniały braki frekwencji. Nie warto też wspominać o wynikach, które wszystkim były z góry znane i głęboko obojętne. Kiedy Sojuz nieruszymyj zaczął się sypać, hasło wolnych wyborów porwało nas wszystkich, ale brak wprawy w demokratycznych procedurach sprawił, że radowało nas nawet kadłubowe zwycięstwo w wyborach 1989 r., w trakcie których brutalnie zmieniono reguły gry, by zachować uzgodnioną – nie przez nas, ale w naszym imieniu – przewagę ludzi PZPR w Sejmie. Otrzeźwienie przyszło
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl