Pokaż mi swoją maskę, a powiem ci, kim jesteś

SZTUKA UŻYTKOWA \ Przeciwwirusowa maska inspiruje

numer 2640 - 23.05.2020Kultura

Maski stały się w ostatnich miesiącach trwałym elementem naszego życia. Jedni traktują je jako przymus i z utęsknieniem czekają dnia, kiedy nie będzie trzeba już zasłaniać nimi twarzy. Inni wykorzystują je jako manifestację – umieszczają na nich logotypy i różnorodne napisy. Dla pewnych ludzi maska stała się modną garderobą. Ale są i tacy, którzy tworzą z nich i na nich dzieła sztuki.

Maski z nadrukowanymi literami zostały użyte w performansie podczas transmitowanego online z Domu Artysty Plastyka w Warszawie (OW ZPAP) finisażu Festiwalu Litery „Słowo, litera, znak”. Wydarzenie odbyło się 9 maja.

– Dwa dni wcześniej, podczas przygotowywania w sali wystawowej wirtualnej galerii (wystawa i festiwal niemal od razu przeniosły się do przestrzeni wirtualnej), zrobiłam zdjęcie osób z zakrywającymi usta dużymi papierowymi czarnymi literami w dłoniach. To był pierwowzór moich masek: prostych, papierowych, podklejonych fizeliną białych prostokątów z nadrukowaną na środku czarną literą – mówi „Codziennej” Joanna Korecka, pomysłodawczyni i organizatorka Festiwalu Litery.

Artystka zaznacza, że o maskach nikt wcześniej nie wiedział, a proces ich zakładania miał być akcją performatywną, ściśle związaną z wiszącymi na ścianach obrazami i grafikami inspirowanymi literami i znakami. Jak się okazało, twórcy i prelegenci podchwycili pomysł z entuzjazmem i chętnie włączyli się do happeningu. – Ciekawa była sytuacja wyboru litery na masce. Proszę sobie wyobrazić, że każdy chciał mieć konkretną literę, co nie zawsze było możliwe, bo każda litera była tylko na jednym egzemplarzu – opowiada Korecka.

Trudno znieść izolację

Artystka twierdzi, że maski stały się symbolem sytuacji, w jakiej znaleźliśmy się z powodu izolacji. – Na wizji w internecie pojawiamy się niejako z zakneblowanymi ustami, zasłonięci i nierozpoznawalni, niezdolni do pełnej komunikacji. Każdy z nas utożsamia się z jedną literą, jakże ważną w procesie powstawania słów i zdań, jednak samą w sobie abstrakcyjną i niezawierającą jeszcze treści. Dopiero gdy jesteśmy razem – litery układają się w słowa, powstają konkretne znaczenia. Dlatego tak trudno znieść izolację – podkreśla Joanna Korecka.

Tym samym maski – symbol naszych czasów – dopełniły głębokiego przesłania całego festiwalu. Wydarzenie, które na łamach „Codziennej” zapowiadaliśmy tuż przed jego rozpoczęciem (3 marca), miało wyglądać inaczej. Festiwal Litery, łączący środowiska artystów wizualnych, literatów, językoznawców, poetów, a także muzyków, oprócz wystawy multimedialnej miał obfitować w liczne spotkania.

Przed zamknięciem placówek kultury zdążyliśmy uczestniczyć w znakomitym wernisażu wystawy i w wieczorze z poezją Tristana Koreckiego. – Przy świecach wybrzmiały sugestywnie recytowane – albo raczej wygrywane – wiersze o bliskości, relacjach rodzinnych, miłości. W scenerii obrazów i grafik czuliśmy szczególną moc sztuki, która oddala od nas niepewność, cierpienie, chorobę; która jednoczy i zanurza w pięknie – wspomina organizatorka festiwalu.

Pełną relację z wydarzeń można zobaczyć na kanale Festiwalu Litery na platformie YouTube.

Każdy ma swoją wizję

Artystyczną odpowiedzią na otaczającą nas rzeczywistość, stan zagrożenia, izolacji i samotności jest też prezentowana do 6 czerwca w Galerii Zamostek MBP w Opolu wystawa studentów II roku kierunku edukacja artystyczna na Wydziale Sztuki UO pt. „Maska”.

Inicjator projektu dr Ignacy Nowodworski postawił przed studentami zadanie, by zinterpretowali przeciwwirusową maskę, ale tak, aby stworzony podczas zajęć z rzeźby obiekt stał się użyteczny i można go było nosić. Powstały bardzo efektowne projekty. Jedne nawiązywały do ciężaru życia w izolacji, kolejne – do tęsknoty za naturą, jeszcze inne – do postapokaliptycznych wizji końca świata. Filmik z wystawy można zobaczyć na stronie internetowej galerii – mbp.opole.pl.

Pokaż mi swoją maskę…

Od momentu wprowadzenia w Polsce obowiązku zakrywania nosa i ust można zaobserwować najróżniejsze modele, formy, kształty masek, ale też różne podejście ludzi do tego narzuconego nam nagle elementu garderoby.

Początkowo nie było za bardzo w czym wybierać. Jednorazowe, wielorazowe, szyte w domu z dostępnego materiału, przerabiane z chust i szali, z filtrem lub bez filtra. Z czasem wybór stał się coraz większy. Pojawiły się modele od najlepszych projektantów mody czy wersje do sukien ślubnych.

Niektóre zakłady zaoferowały możliwość nadruku na masce dowolnej treści i grafiki. Można też nabyć maskę z logotypem lubianego artysty, wspierając go finansowo w tym trudnym dla twórców czasie (sama chętnie z tego skorzystałam i jestem szczęśliwą użytkowniczką komina od Luxtorpedy).

Na ulicach i w parkach roi się dziś od form i kształtów masek. Skoro nie można pokazać połowy twarzy – szczególnie ust – po części to maski stały się elementem naszej komunikacji. Można zatem zaryzykować stwierdzenie: pokaż mi swoją maskę, a powiem ci, kim jesteś.



Autor: Anna Krajkowska












#DziękujeMyZaOdwagę
reklama