130 miliardów, by ruszyć z kopyta

Niemcy \ Pobudzić gospodarkę, ale i społeczeństwo

Wsparcie 300 euro na dziecko, tymczasowe obniżenie podatku VAT na wybrane towary, obniżka cen prądu, dofinansowanie kolei, promowanie elektromobilności oraz 51 kolejnych punktów pakietu dla ożywienia gospodarki po pandemii – to wynik dwudniowych negocjacji koalicji rządowej w Berlinie. Nie wszyscy jednak widzą w opiewającym na 130 mld euro programie same plusy. Liberałowie z FDP już przestrzegają przed możliwymi ukrytymi w ulgach podatkami i kwestionują sens deklarowanego przez państwo wsparcia elektromobilności.
O tym programie mówi się już jako o historycznym. Pandemia mocno doświadczyła niemiecką gospodarkę, ale przede wszystkim przyczyniła się do obniżenia nastrojów konsumenckich. Ludzie boją się wydawać więcej, niż muszą, ponieważ wisi nad nimi druga fala kryzysu koronawirusa zapowiadana przez wirusologów i polityków. Czy 130 mld na ożywienie gospodarki ustanowione w ramach negocjacji SPD z CDU/CSU przywróci względną normalność? Zdania ekspertów są podzielone.
Ożywić konsumpcję, wesprzeć rodziny
SPD naciskała przede wszystkim na wsparcie rodzin jednorazowym zastrzykiem finansowym w wysokości 300 euro na dziecko, przyznawanym niezależnie od zarobków rodziców. Socjaldemokraci podkreślali, że miliony Niemców w czasie kryzysu musiały zmniejszyć liczbę godzin pracy, co odbiło się na budżetach domowych. Socjaldemokraci argumentowali, że wsparcie finansowe pozwoli rodzinom na lepsze wyposażenie dzieci w warunkach zdalnej nauki. W zamyśle jednorazowy zastrzyk gotówki miał więc ożywić konsumpcję, ale eksperci zgodnie powątpiewali w celowość tej pomocy. Podkreślano, że o ile biedniejsze rodziny z pewnością wydadzą pieniądze, być może przeznaczając je na komputery czy inne potrzebne dzieciom sprzęty, o tyle zamożne raczej je zaoszczędzą. Nie wiadomo jeszcze, kiedy pieniądze trafią do rodzin, na razie zaplanowano, że ich wypłata odbędzie się w trzech ratach, więc co miesiąc do przysługującego rodzicom dodatku na dzieci (Kindergeld) dodatkowo przez trzy miesiące będzie doliczane po 100 euro. Na przykład: jeżeli rodzina otrzymywała do tej pory 204 euro miesięcznie na jedno dziecko, to przez trzy kolejne miesiące będzie to kwota 304 euro. Szacuje się, że wsparcie dla rodzin zatwierdzone przez wielką koalicję będzie kosztowało państwo 4,3 mld euro. Co ciekawe, uwzględnienie 300 euro na dziecko zostało uznane z miejsca za sukces negocjacyjny SPD, tymczasem sami chadecy na początku negocjacji mieli się zastanawiać nad dużo większym wsparciem dla rodzin, sięgającym nawet 600 euro. Z taką propozycją wyszedł rząd kraju związkowego Nadrenia-Północna Westfalia.
Podatki w dół
Kluczowa decyzja zawarta w „Planie dla ożywienia gospodarki po pandemii” dotyczy obniżenia na sześć miesięcy podatku VAT z 19 do 16 proc. i z 7 do 5 proc. Ulga będzie obowiązywać od 1 lipca do końca roku. Niższy podatek obejmie także towary codziennego użytku, w tym artykuły spożywcze. W ten sposób politycy chcą zachęcić Niemców do większych zakupów. Nawet eksperci są zaskoczeni obniżkami VAT. Jak przypomina „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, w 1968 r. stawka podstawowa VAT w Niemczech wynosiła 10 proc., pół roku później było to 11 proc., a w 2007 r. już 19 proc., natomiast obniżek przez te wszystkie lata nie odnotowano. Kwestia podatkowa była nawet w 2005 r. jedną z kluczowych w kampanii wyborczej 2005 r., kiedy SPD szła do wyborów z hasłem: „Podatek Merkel – będzie drogo!”, nawiązując do planu CDU na podwyższenie stawki VAT o 2 pkt proc. Koniec końców VAT wzrósł wtedy o 3 pkt proc. Teraz wraca do stanu sprzed 2007 r., ale tylko na pół roku. Minister finansów Olaf Scholz obiecuje sobie po tym posunięciu odmrożenie konsumpcji – Niemcy mają ruszyć do sklepów na szybkie zakupy, zostawić w nich jak najwięcej pieniędzy, a po 31 grudnia 2020 r. stawki wrócą do normy. Gdyby to zależało od szefa CSU Markusa Södera obniżone stawki VAT obowiązywałyby znacznie dłużej, ale rząd raczej nie pozwoli sobie na kolejne ożywianie konsumpcji kosztem kolejnych strat dla fiskusa. Szacuje się, że przez pół roku obowiązywania taryfy ulgowej fiskus dostanie 20 mld euro mniej.
Pójdą na sznycla czy zaczekają na szczepionkę?
Pytanie, czy naród po miesiącach odwyku zakupowego faktycznie ruszy na zakupy, jest otwarte. Zdaniem ekonomisty Johannesa Beckera, sprawa nie jest oczywista. „Jeżeli sytuacja w następnych tygodniach się uspokoi, być może uda się odzyskać zaufanie przedsiębiorstw i konsumentów” – komentuje na łamach „FAZ” działania rządu Becker. I dodaje: „Czas pokaże, czy ludzie zaniosą pieniądze do sklepów, czy pójdą do restauracji, bo cena sznycla spadła o 3 euro, czy pozostaną ostrożni i będą czekać na szczepionkę”. W podobne tony uderza w komentarzu dla „Die Welt” Thomas Roeb, wykładowca Wyższej Szkoły Bonn-Rhein-Sieg. – Konsumenci są ostrożni, boją się zakażenia koronawirusem i obawiają się o swoją kondycję finansową w następnych miesiącach, ponieważ recesja może się upomnieć o ich miejsca pracy. Obniżenie podatków nie zmiecie tych obaw – stwierdza ekspert. W jego opinii stymulacja cenowa musiałaby być znacznie większa, obniżenie VAT o 3 pkt proc. to wciąż za mała zachęta. Ludzie trzymają oszczędności, bo nie wiedzą, co będzie za miesiąc, dwa. Aby zdecydowali się na większe zakupy, ceny musiałyby spaść o 30, 40, 50 proc.
Sceptycy z FDP
Sceptycznie do obniżki VAT podchodzą niemieccy liberałowie. Gerald Ullrich, deputowany do Bundestagu zasiadający w Komisji Energii i Gospodarki, twierdzi, że obniżając stawki VAT, rząd nie nakazuje przecież przedsiębiorcom, by schodząc z podatku, obniżali jednocześnie ceny oferowane klientowi końcowemu. Zdaniem Ullricha przedsiębiorcy mogą nie obniżyć cen, a od stycznia 2021 r. je jeszcze podwyższyć, zasłaniając się powrotem do wcześniej obowiązujących stawek podatku. „Jeżeli do tego dojdzie, duma rządowego programu będzie zwykłym przedstawieniem” – pisze Ullrich w swoim stanowisku dla prasy. Poseł krytykuje też planowaną przez rząd premię dla tych, którzy kupią samochód elektryczny. W ramach promowania elektromobilności państwowy wkład w obowiązujące już premie ulegnie podwojeniu i ma wynieść 6 tys. euro. – E-Golf na rok 2020 jest już wysprzedany. Których producentów rząd federalny zamierza więc wspierać swoją premią? – pyta Ullrich.
Tańsze bilety
Pakiet rządowy przewiduje też obniżenie cen prądu, które na skutek transformacji energetycznej są w Niemczech bardzo wysokie, oraz dofinansowanie Deutsche Bahn. Koleje mają otrzymać z kasy państwa 5 mld euro, tak by wyrównać straty powstałe podczas pandemii. Deutsche Bahn i tak mimo kryzysu nie zrezygnowała z planu inwestycyjnego, na ten rok zaplanowano rekordowe nakłady na rozwój infrastruktury kolejowej w wysokości 12,2 mld euro. Plan ma zostać wykonany. Jest też dobra wiadomość dla podróżnych. W związku z obniżką VAT bilety kolejowe potanieją nawet o 10 proc. Może ci, którzy bojąc się zakażenia koronawirusem w sklepie lub restauracji, nie będą się go obawiać w przedziałach Deutsche Bahn.

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl