Awantury o sztukę

#KulturalnyWehikułCzasu

Feliks „Manggha” Jasieński (1861–1929) jest dziś osobą nieco zapomnianą. Tymczasem na początku XX wieku ten ekscentryczny kolekcjoner cieszył się sławą przyjaciela i mecenasa artystów. W imię sztuki gotów był na wszystko – w tym na przelanie krwi. Tyle że nie własnej. Feliks Jasieński wywodził się zamożnej ziemiańskiej rodziny z Królestwa Kongresowego. Odziedziczony majątek wykorzystał do stworzenia imponującej, liczącej niemal 20 tys. obiektów kolekcji. Krótko przed swoją śmiercią przekazał całość zbiorów krakowskiemu Muzeum Narodowemu. Jasieński żył sztuką i dla sztuki. Gdziekolwiek się pojawił, prawił natchnione kazania wzywające rodaków do artystycznego nawrócenia. Nie przebierał przy tym w słowach, czego efektem były wybuchające raz za razem skandale. Bydło kontra Papuasi Uważając,
     
19%
pozostało do przeczytania: 81%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze