Roślinny GROM

PODLASIE \ Rezerwat Kózki

numer 2668 - 26.06.2020Podróże

Nigdy bym się nie spodziewał, że zwyczajna łąka może kryć w sobie tyle fascynujących historii i tajemnic. Rosnące tu trawy to taki odpowiednik roślinnego oddziału specjalnego, roślinnego GROM-u rzuconego na najtrudniejszy odcinek.

Większość samochodów pędzi dalej, na północ, na Siemiatycze. Lada moment auta wjadą na 170-metrowy żelazny most nad Bugiem, który ukaże im się zaraz za zakrętem. Ja go jednak nie zobaczę. Muszę odbić w lewo, skręcić ze średnio ruchliwej krajowej dziewiętnastki i zjechać gruntową dróżką w dół. Nie ma żadnego znaku, żadnej tabliczki informującej o zjeździe. Przez chwilę mam nawet obawy, czy to dobra droga. Uspokaja mnie niewielka polana, na której widać ślady po ognisku. Dopiero tu widać niewielką tablicę informacyjną. Zaraz za nią zaś charakterystyczne czerwone oznakowanie i biały napis: „Rezerwat Kózki”. To oznacza, że dojechałem do celu.

Do rzeki jest stąd mniej niż 200 m. Bugu wprawdzie jeszcze nie widać. Jest poniżej zalesionej skarpy. W tym miejscu Bug kręci aż miło. Za kilkadziesiąt kilometrów odbije nieco na północ, by po minięciu Wyszkowa wlać się z impetem do Narwi. Rzeka rozgranicza od siebie dwa województwa: podlaskie i mazowieckie.

To przez rzeczny piach mogła powstać polana, na której właśnie się znalazłem. Sedymentolodzy nazywają takie miejsca murawą napiaskową. Dla nas, laików, to po prostu łąka. Trzeba jednak dodać, że łąka dość nietypowa. Bardzo ciepłolubna, niemal kserotermiczna



zawartość zablokowana

Autor: Stefan Czerniecki


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama









#DziękujeMyZaOdwagę
reklama