Pokonać plastikowego kandydata

WYBORY PREZYDENCKIE \ Jakie warunki muszą zostać spełnione, aby 12 lipca zwyciężyła Polska biało-czerwona, a nie tęczowa

numer 2672 - 01.07.2020Gospodarka

Pierwsza tura wyborów prezydenckich przyniosła niewątpliwy sukces urzędującego prezydenta. Poprawił wynik w porównaniu z I turą z 2015 r., choć był narażony na bezpardonowe ataki opozycji i sprzyjających jej mediów, zmagał się też z politycznym kryzysem związanym z pandemią. Jednakże przekroczenie progu 30 proc. daje Rafałowi Trzaskowskiemu nadzieję na zlikwidowanie znaczącego dystansu.

Jakie warunki muszą zostać spełnione, aby 12 lipca zwyciężyła Polska biało-czerwona, a nie tęczowa? Wbrew pozorom nie zdecydują głosy wyborców Szymona Hołowni. Trudno przypuszczać, aby tu pojawiły się jakieś niespodziewane przepływy głosów na rzecz Andrzeja Dudy. Zresztą można przypuszczać, że i bez błogosławieństwa „niezależnego” kandydata dla Trzaskowskiego w dużej części wyborcy Hołowni poprą kandydata KO.

Niewiadomą pozostaje to, na ile Trzaskowskiemu uda się ich zmobilizować do wyjścia z domu. Skoro głosowali na kandydata „niezależnego” właśnie dlatego, że jawił się on jako osoba spoza układu, deklarował, że chce przełamać utrwalony od dawna układ sił na arenie politycznej, to ich liczny udział w dogrywce jest wątpliwy.

Przekonać wyborców Bosaka

Dla urzędującego prezydenta bardziej strategiczne, wręcz kluczowe, może być przekonanie tych, którzy oddali głos na młodego polityka Konfederacji. Krzysztof Bosak już zapowiedział, że nie poprze żadnego z kandydatów, choć w sferze ideologicznej Andrzej Duda nie jest od niego tak odległy.

Tego nie można powiedzieć o Rafale Trzaskowskim, który w stosunku do Bosaka jest na przeciwległym biegunie świata wartości. Ochrona życia, LGBT, polityka migracyjna itp. – to punkty, w których stanowiska prezydenta i Krzysztofa Bosaka są zbliżone.

Kandydat Konfederacji przed wyborczą dogrywką przyjął dość osobliwą strategię, traktując obu rywali podobnie. Nie zapomniał chyba, że jego środowisko często przez kolegów Trzaskowskiego zrównywane było z faszystami. Trudno racjonalnie wytłumaczyć postawę polityka Konfederacji, który zdaje się lekceważyć niebezpieczeństwo światopoglądowej rewolucji, która mogłaby się dokonać, gdyby prezydentem został sojusznik LGBT. Może się okazać, że bardziej przenikliwi od Bosaka okażą się jego wyborcy i w znacznej części poprą polityka gwarantującego utrzymanie wizji Polski opartej na szacunku do tradycji, wartości rodziny, Polski, która dba o swoją podmiotowość.

Część komentatorów zwraca uwagę, że dotarcie do wyborców Krzysztofa Bosaka wymaga od Andrzeja Dudy zmiany języka. Jednak nie może on przesadzić w zabiegach o najmłodszy elektorat, to mogłoby bowiem spowodować, że odwrócą się od niego bardziej umiarkowani zwolennicy. Zbyt radykalny przekaz mógłby odebrać politykowi z Krakowa poparcie tej części prawicowego elektoratu, która ceni go właśnie ze względu na umiar, wyważenie, spokój. Tym, co odciąga dużą część wyborców od polityków Konfederacji, jest postrzeganie ich jako radykałów, polityków nieprzewidywalnych, używających konfrontacyjnego języka.

Zmodyfikować narrację

Przed I turą wyborów urzędujący prezydent przyjął strategię podkreślania sukcesów socjalnych obozu Zjednoczonej Prawicy



zawartość zablokowana

Autor: Leszek Galarowicz


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama









#DziękujeMyZaOdwagę
reklama