W oczekiwaniu na następcę Stanisława Różewicza

Kilka dni temu znowu obejrzałem film Stanisława Różewicza „Wolne miasto” z 1958 r. Opowiada o ostatnich tygodniach w Gdańsku przed II wojną światową i obronie Poczty Polskiej. Poza scenami walki (które i tak jak na owe czasy były dynamicznie i realistycznie sfilmowane) film w ogóle się nie zestarzał. Pełnokrwiste postacie (niektóre fikcyjne, niektóre autentyczne), realia Gdańska 1939 r. odtworzone doskonale. Równie świetny i nowoczesny okazuje się oglądany po latach inny film Różewicza – „Westerplatte”. Spośród filmów i seriali o II wojnie światowej z czasów PRL filmy Różewicza (a dodajmy do tego jeszcze niezwykły, kameralny dramat „Ryś”) wytrzymały próbę czasu, w przeciwieństwie do wciąż nie wiadomo dlaczego chwalonych propagandowych „Polskich dróg” Janusza Morgensterna czy „Hubala”
69%
pozostało do przeczytania: 31%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl

W tym numerze