Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Wielki kapitał dąży do rewolucji przemysłowej

Dodano: 08/08/2020 - Numer 2705 - 08.08.2020

FINANSE \ Na świecie jest tak dużo wolnego kapitału, że niektóre banki zaczynają dopłacać do tego, żeby klienci chcieli tylko pożyczyć pieniądze. Jeszcze większa walka toczy się jednak na rynku kredytów inwestycyjnych – jest to jeden z powodów dążenia w UE do zielonej rewolucji.
W Danii głośna była informacja o kredytach z ujemnym oprocentowaniem. – Dochodziło do paradoksu, w którym bank płacił kredytobiorcy za możliwość pożyczenia mu pieniędzy, np. na remont. Mimo to bank i tak na całym interesie zarabiał – mógł bowiem pozyskiwać kapitał jeszcze taniej, a ponadto kredytobiorca wciąż musiał ponieść koszty prowizji i ubezpieczeń związanych z zaciągnięciem i obsługą zadłużenia – mówi Bartosz Turek, analityk HRE Investments.
Jeszcze więcej mogą zarobić banki i inne instytucje finansowe na tzw. wielkim resecie gospodarki, czyli kolejnej rewolucji przemysłowej opartej na globalizacji, cyfryzacji i forsowaniu tzw. zielonej energii. UE zakłada dojście do neutralności klimatycznej i zdecydowane odejście od węgla. Plan Komisji Europejskiej przewiduje też, że kraje uzależnione od paliw kopalnych otrzymają środki na transformację, choć nikt na razie nie wie, jakie będą to środki i przede wszystkim skąd będą pochodziły.
Tymczasem już rozpoczęła się walka o dostarczanie Polsce i innym krajom Europy Środkowej nowych technologii. – W Niemczech jest mnóstwo wiatraków starszego typu, których chętnie by się pozbyto, tak jak starych diesli – uśmiecha się Adrian Ostrowski, analityk finansowy. – Podobnie jest z technologiami solarnymi. Chińczycy oferują darmowe finansowanie, byleby tylko kupować u nich instalacje solarne czy nowe rozwiązania telefonii komórkowej. Na świecie, mimo pandemii, trwa więc wielki wyścig w tym zakresie – dodaje.
W kuluarach w Brukseli pojawiła się informacja, że poważne instytucje finansowe z USA, Izraela i innych krajów są zainteresowane Europejskim Zielonym Ładem, a nawet lobbują na jego rzecz, bo mają dużo wolnego kapitału, który chciałyby dobrze zainwestować. – Jednak na tym nie można opierać wielkich planów przebudowy europejskiego przemysłu. To muszą być konkretne pieniądze zapisane w budżecie UE – zastrzega europoseł PiS Grzegorz Tobiszowski. – Na szczęście dzięki twardej postawie premiera Mateusza Morawieckiego uzyskaliśmy tzw. rabat klimatyczny i nie musimy dokonywać transformacji energetyki w tempie narzuconym przez UE – dodaje.
 
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze