Polska, UE, Mińsk, Rosja…

  Dobrze, że UE zabrała głos ws. Białorusi. Po pierwsze dlatego, że uczyniła to z inicjatywy Polski – a nasz kraj pokazał, że ze względów historycznych i geopolitycznych powinien być rozgrywającym w ramach UE na tym polu. Po drugie – jest to stanowisko wspólne, jednomyślne, choć przecież dla Madrytu i Lizbony Mińsk to egzotyka, dla Aten pewnie oczywista strefa wpływów Rosji. Powstrzymywaniem wpływów Moskwy na wschód od Polski zainteresowane są głównie Rzeczpospolita, kraje bałtyckie i skandynawskie. Po trzecie – UE raczyła przerwać błogi wakacyjny sen i udowodniła, że mimo kanikuły potrafi funkcjonować. Na Białorusi krzyżują się wpływy Rosji i Zachodu. Zachód chce uczynić ten sam manewr co z Ukrainą, czyli przeciągnąć Mińsk na swoją
     

60%
pozostało do przeczytania: 40%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze