Stanowisko Rady Europejskiej to program minimum

WYWIAD \ Z prof. KAROLEM KARSKIM, europosłem Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia ADRIAN SIWEK

Stanowisko Unii Europejskiej i Polski wobec wydarzeń na Białorusi jest takie bardzo podstawowe. Najważniejsze jest, by u naszego wschodniego sąsiada nie dochodziło do przemocy wobec pokojowo manifestujących demonstrantów – mówi europoseł PiS prof. Karol Karski.
W środę odbyło się nadzwyczajne posiedzenie Rady Europejskiej ws. Białorusi w formie wideokonferencji. Jak Pan ocenia rezultaty tego spotkania?
Jest to pewne pragmatyczne działanie, pewien program minimum, który Unia Europejska odrobiła do tej pory. Potrzebne było jednolite stanowisko Unii Europejskiej i Rada Europejska jest właśnie tym ciałem, które jest właściwe do przyjmowania tego typu oświadczeń. Jest zresztą ciałem najbardziej autorytatywnym, ponieważ jest złożone z głów państw i szefów rządów.
Jakie są najważniejsze ustalenia tego szczytu?
Tego jest kilka warstw. Dla wszystkich oczywiste jest, że mieliśmy do czynienia z pewną atrapą wyborów. Podczas ustaleń szczytu stwierdzono, że nie przyjmuje się do wiadomości, że takie są wyniki wyborów na Białorusi i należałoby je powtórzyć. Co ważne, tam nie ma stwierdzenia, że nie uznaje się Alaksandra Łukaszenki za prezydenta. On jest prezydentem Białorusi, ponieważ tak jest ukształtowana sytuacja polityczna w tym państwie i wszystkie konstytucyjne organy tego państwa potwierdziły to. Ponadto jest tam mowa o sankcjach w stosunku do osób, które dopuszczają się naruszeń praw człowieka. Generalnie, jeśli patrzymy na stanowisko Unii Europejskiej i Polski w tym zakresie, to ono jest takie bardzo podstawowe. Najważniejszym stwierdzeniem jest, by nie dochodziło tam do przemocy wobec pokojowo manifestujących demonstrantów. To jest pewna podstawa.
Dlaczego działania Unii Europejskiej wobec Białorusi są tak zachowawcze?
Stanowisko Polski i Unii Europejskiej wynika z pewnego podstawowego założenia, że z naszego punktu widzenia wartością najwyższą jest to, żeby istniały niepodległe państwa: Białoruś, Ukraina, między Polską i innymi krajami Unii Europejskiej z jednej strony, a Rosją z drugiej. Jest to naszą racją stanu. Czy to będą państwa demokratyczne, czy też nie, to już jest sprawa wtórna. Oczywiście lepiej, jeśli byłyby demokratyczne, ponieważ byłyby bardziej stabilne, a poza tym spełniałyby te wartości, które my również wyznajemy. Nadrzędnym celem jest natomiast to, żeby te państwa po prostu istniały. Nawet przy niedostatku demokracji stan obecny jest lepszy, niż gdyby miał tam istnieć białoruski okręg federalny Federacji Rosyjskiej. Z tego też wynika takie bardzo zbalansowane działanie, aby z jednej strony zapewnić właśnie to, że nie jest stosowana przemoc wobec obywateli przez białoruskie władze, a z drugiej strony, żeby nie wpędzić Białorusi jeszcze głębiej w objęcia rosyjskie.
W mediach się podkreśla, że sukces ustaleń tego szczytu to wielka zasługa premiera Mateusza Morawieckiego. Czy naprawdę była tak duża?
Polska dyplomacja ma bardzo duże zasługi w tym zakresie i premier Morawiecki był pierwszym szefem rządu, który podniósł tę kwestię. Już w dniu wyborów, po ogłoszeniu wstępnych wyników, miało miejsce wspólne oświadczenie prezydentów Polski i Litwy. To wpisało się w ten właśnie wniosek premiera Morawieckiego o zwołanie Rady Europejskiej. To przecież jest jego zasługa, że zwołano tę radę, mimo okresu wakacyjnego i tego, że nikomu nie chciało się przerywać urlopu. To oczywiście jest zasługa premiera Morawieckiego, ale jest to też wysiłek wszystkich tych, którzy brali w tym udział.
     

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze