Najnudniejsza reprezentacja XXI wieku

Liga Narodów \ Polska rozgrywa dziś kolejny mecz z Bośnią i Hercegowiną, ale coraz mniejsza liczba kibiców się tym interesuje

Mecz z Holandią przegrany przez nas tylko 0:1 był chyba jednym z najgorszych występów Biało-Czerwonych co najmniej w ostatnich 20 latach. Porażka z czołowym zespołem Europy to żaden wstyd, ale fatalny styl już tak. Zagraliśmy bojaźliwie, bez pomysłu i polotu, broniąc się przez 90 min 10 zawodnikami. Tak grającej drużyny narodowej nie chcemy oglądać nigdy więcej.

Prezes PZPN Zbigniew Boniek dał selekcjonerowi bardzo duży kredyt zaufania, przedłużając z nim kontrakt o kolejny rok, choć gra naszej drużyny w eliminacjach odwołanego, tegorocznego Euro nie porywała. Mamy bardzo utalentowaną generację piłkarzy, ale nie umiemy tego wykorzystać. Zespół Brzęczka jest po prostu nudny. Oglądanie meczów reprezentacji Polski to w tej chwili zajęcie dla masochistów. W Amsterdamie przez 90 min nie pokazaliśmy nic. Jedna sytuacja na mecz, zmarnowana przez Krzysztofa Piątka, to jedyne, co nadaje się do telewizyjnych skrótów z najciekawszymi akcjami.
Jeden z dziennikarzy na Twitterze wymyślił hasło na autokar na przyszłoroczne mistrzostwa Europy: „Męczy nas piłka”. Zabawne, ale jest to niestety śmiech przez łzy. Reprezentacja narodowa za sprawą mało racjonalnych decyzji prezesa Bońka staje się pośmiewiskiem. I nie ma tu żadnej przesady, bo tak na bojaźliwą grę biało-czerwonych reagowali holenderscy kibice, z którymi rozmawiałem w Amsterdamie. Żaden z nich nie rozumiał, dlaczego zagraliśmy tak zachowawczo. Kibice wychowani na Ajaksie, który od lat słynie z odważnej, ofensywnej gry i młodej drużyny z fantazją, nie rozumieją takiej piłki. Uważają, że futbol powinien cieszyć, a jedyny moment, w którym polski kibic mógł się w piątek uśmiechnąć, miał miejsce na konferencji prasowej, kiedy Brzęczek powiedział, że jest zadowolony z gry swojej drużyny.
– Wiedzieliśmy, że czeka nas trudne spotkanie, ale chcieliśmy się przeciwstawić Holandii. Zabrakło nam jednak dobrego rozegrania piłki, kreowania akcji. W efekcie nie stworzyliśmy sobie tylu sytuacji bramkowych, ile zakładaliśmy, i dlatego przegraliśmy – bajdurzył coraz bardziej oderwany od rzeczywistości selekcjoner.
– Byliśmy świadomi tego, że umiejętność kreowania sytuacji i gra w ataku pozycyjnym to mocna strona Holendrów. Chcieliśmy odzyskiwać piłkę w środkowej strefie i długo nam się to udawało. Brakowało jednak dokładnego rozegrania. Powinniśmy grać dynamiczniej, krótkimi podaniami i konsekwentnie szukać okazji. Mieliśmy właściwie jedną dobrą szansę, gdy po podaniu Tomasza Kędziory uderzał Krzysztof Piątek. Kopnął jednak piłkę wysoko i bramkarz rywali wybił ją na rzut rożny. Gdyby uderzał po ziemi, mielibyśmy z pewnością większą szansę na strzelenie gola – przyznał selekcjoner, który mógł po meczu dokładnie opisać sytuacje Polaków pod bramką Holendrów. Nie zabrało mu to dużo czasu, bo taka była tylko jedna…
Dzisiaj w Zenicy rozgrywamy kolejny mecz Ligi Narodów – z Bośnią i Hercegowiną. Brzęczek będzie miał szansę zapisać się w historii polskiej piłki, bo z tym rywalem jeszcze nigdy nie przegraliśmy. Z taką grą, jaką pokazaliśmy w Amsterdamie, raczej dobrej passy z trzech poprzednich spotkań z tym rywalem nie podtrzymamy.
 
Początek dzisiejszego meczu o godz. 20.45. Transmisja w TVP i Polsacie.

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl

W tym numerze