Hip-hopowy lot nad kukułczym gniazdem

MUZYKA

Buka kwalifikuje się do wizyty u logopedy, laryngologa i przede wszystkim u psychiatry. Ciężko bowiem gościa zrozumieć. Po pierwsze czasem nie bardzo wiadomo, o co mu chodzi. Po drugie zwyczajnie sepleni. Ale jak się dobrze wsłuchać, okazuje się, że Buka kwalifikuje się też do… dalszych wizyt w studyjnej kabinie. Z całą pewnością raper ma nie do końca równo pod sufitem. Począwszy od ksywki – koszmaru dzisiejszych dwudziestoparolatków w dzieciństwie oglądających Muminki. Przez okładkę jego płyty, która przypomina mi nieco upiorne twarze duchów. Aż po wykręcone teksty, pełne przedziwnych, przypadkowych z pozoru skojarzeń i metafor. Trudno nadążyć za rymami. Może dlatego, że tekściarz zdolny jest do rymowania ze sobą dwunastosylabowych ciągów nie rodzi się co dzień. Inna sprawa, że pod bity
     

57%
pozostało do przeczytania: 43%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze