Kop od bossa

80-letni staruszek z małego miasteczka naraził się lokalnym bossom. Poszło o przewały z gruntami. Łobuzy obrzucały czymś jego dom, więc nie wytrzymał i pogroził im nożem. Dla policji jasne: do psychiatryka. Biegli przyklasną, bo chcą dostać kolejne zlecenia. Dziennikarze wzruszą ramionami. Biega z nożem? Wariat. I nie umie napisać e-maila, tylko bazgroły. Staruszek o pięknym życiorysie skończyłby przykuty do łóżka. Bo nikogo nie obchodził. Nikogo, oprócz Zbigniewa Romaszewskiego, który rozumiał, że prokurator czy ordynator potraktuje go inaczej, jeśli zadzwoni senator. Bo ordynator chce mieć święty spokój. Widziałem skuteczne interwencje Romaszewskiego wiele razy. Nie liczyło się, że to nie jego okręg wyborczy. Jeśli ofiara była w mediach napiętnowana, angażował się tym bardziej.
     

36%
pozostało do przeczytania: 64%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze