Salon strzelił sobie w kolano

TOMASZ SAKIEWICZ Obecna nagonka na Jarosława Kaczyńskiego jest przekroczeniem kolejnej, do tej pory nienaruszanej, granicy. To, że kilka mało znaczących postaci po raz pięćsetny ogłasza jego polityczny koniec, świadczy o potężnym zdenerwowaniu obozu rządzącego rosnącymi sondażami PiS-u. Jednak podważanie działalności z okresu stanu wojennego do tej pory nie należało do stałego repertuaru. Powód był dosyć przyziemny, ale oczywisty. Uchodząca dzisiaj za jądro Solidarności ekipa Geremka, Michnika i Kuronia została w 1981 r. mocno zmarginalizowana w demokratycznych wyborach w związku. To właśnie środowisko „Głosu” i inne, dzisiaj można powiedzieć prawicowe ośrodki zdominowały ówczesną Solidarność. Dopiero lata po stanie wojennym, kiedy komunistyczna machina zniszczyła istniejące struktury,
     

62%
pozostało do przeczytania: 38%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze