RZĄD czy NIERZĄD?

DWA MIESIĄCE NIERÓBSTWA

Premier i rząd urządzili sobie po wyborach wakacje. Jakiekolwiek reformy ruszą najwcześniej dwa miesiące po wyborach. To wynik umowy Donalda Tuska z Bronisławem Komorowskim, która unieruchomiła reformy. Prezydent i premier maksymalnie przeciągnęli w czasie zwołanie nowego Sejmu i rządu. Czyżby nie było nic pilnego do roboty, skoro pozwalają sobie na tak długotrwałe nieróbstwo? Wręcz przeciwnie. Najpilniejsze decyzje dotyczą drugiej fali kryzysu i długu publicznego. Za kadencji tego rządu wzrósł on co najmniej o 300 mld zł i zwiększa się z każdym dniem. A na razie od czasu wyborów minister finansów zasłynął w mediach jedynie w kwestii decyzji, którą ma podjąć wobec PSL-u. Chodzi o dług partii z 2001 r. – Rząd musi jak najszybciej przyjąć nie jedną konkretną reformę, ale cały wielki
     

30%
pozostało do przeczytania: 70%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze