Kto zamordował rotmistrza Pileckiego

Numer 464 - 18.03.2013Publicystyka

ŻOŁNIERZ WYKLĘTY CHWAŁA BOHATEROM, WIECZNA HAŃBA ZBRODNIARZOM
15 marca 1948 r. stalinowski sąd skazał Witolda Pileckiego – dobrowolnego więźnia Auschwitz – na karę śmierci. Oskarżyciel – wyjątkowo dyspozycyjny i krwawy stalinowski prokurator Czesław Łapiński, któremu Instytut Pamięci Narodowej postawił zarzut mordu sądowego na rotmistrzu – nie doczekał wyroku. Zmarł w 2004 r. Winnych jest jednak więcej. To przywódcy komunistycznej partii i państwa, kierownictwo Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, prokuratorzy, sędziowie, „oficerowie” śledczy. Nigdy nie odpowiedzieli za swoje zbrodnie.
Tadeusz Płużański
Wyrok na Pileckiego i jego współpracowników (w tym mojego Ojca) wydał – wspierany zakłamanymi tezami prokuratora majora (później podpułkownika) Czesława Łapińskiego o szpiegostwie i zaprzedaniu się obcym mocarstwom – Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie. W składzie sędziowskim byli: ppłk Jan Hryckowian (przewodniczący składu, a zarazem szef sądu; przedwojenny absolwent prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim; w czasie wojny AK-owiec odznaczony Krzyżem Walecznych; skazał na śmierć co najmniej 16 żołnierzy niepodległościowego podziemia), kpt. Józef Badecki (też przedwojenny prawnik, absolwent Uniwersytetu im. Jana Kazimierza we Lwowie; wydał co najmniej 29 wyroków śmierci, m.in. na słynnego dowódcę WiN-u na Lubelszczyźnie, mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zaporę”) i kpt. Stefan Nowacki (ławnik, funkcjonariusz zbrodniczej Informacji Wojskowej). Żaden z nich już dziś nie żyje. Może jeszcze żyć Ryszard Czarkowski, który protokołował rozprawę. Jeszcze niedawno twierdził, że procesu „grupy szpiegowskiej Pileckiego” nie pamięta, gdyż po pobycie w czasie wojny w Treblince zachorował na psychozę poobozową. Nie przeszkodziło mu to jednak zostać później wziętym adwokatem.
Zaraz po wyroku skład sędziowski w tajnej opinii napisał: „Z uwagi na popełnienie przez skazanych Pileckiego i Płużańskiego najcięższych zbrodni zdrady stanu i Narodu, pełną świadomość działania na szkodę Państwa i w interesie obcego imperializmu, któremu całkowicie się zaprzedali [...], skład sądzący uważa, że ci obaj na ułaskawienie nie zasługują”.
Pod szczególnym nadzorem
Wymienieni sędziowie realizowali zbrodniczy plan postawionych wyżej, działających w zaciszu gabinetów mocodawców, nadając ich decyzjom pozory praworządności. Nad właściwym przebiegiem śledztwa i procesu czuwał zastępca naczelnego prokuratora wojskowego do spraw szczególnych (oskarżenie Pileckiego i jego współpracowników miało charakter szczególny) ppłk Henryk (Hersz) Podlaski.
Prokurator Czesław Łapiński do końca swoich dni (zmarł w szpitalu przy ul. Rotmistrza Pileckiego – to chichot historii) kłamał, że przed rozprawą Podlaski i naczelny prokurator wojskowy płk Stanisław Zarako-Zarakowski (Rosjanin, słynny kat Polaków), przekazując „wytyczne oskarżenia”, mieli mu obiecać, że żaden wyrok śmierci w tej sprawie nie zostanie wykonany. Łapiński (tak jak Hryckowian – AK-owiec; zaraz po wojnie wydał wiele wyroków śmierci w Wydziale ds. Doraźnych Sądu Okręgowego w Białymstoku, potem jako szef Wojskowej Prokuratury Rejonowej w Łodzi skazywał żołnierzy Konspiracyjnego Wojska Polskiego kpt. Stanisława Sojczyńskiego „Warszyca”) twierdził, że został przez nich oszukany. Przedstawiał siebie jako ofiarę systemu.
Dzieci szpiega
Zofia Pilecka-Optułowicz, córka rotmistrza, wspomina: – Prokurator był wyjątkowo zajadły, zarówno na rozprawie, jak i później. Po wyroku mama poszła do Łapińskiego z prośbą o pomoc. Wtedy powiedział jej: „Pani mąż to wrzód na ciele Polski Ludowej, który trzeba wyciąć”.
Andrzej Pilecki, syn rotmistrza, o karze śmierci dla ojca dowiedział się z radia: – Słuchałem wszystkich relacji z procesu, było ich bardzo dużo. Ojca i jego współpracowników obrzucano błotem, zarzucano im, że są szpiegami, że zdradzili swój kraj. Bałem się, że wyrok będzie wysoki. Moich kolegów z gimnazjum skazano na pięć lat więzienia tylko za to, że mieli powielacz.
– W szkole na ścianach wisiały szczekaczki. Kiedy transmitowano relacje z procesu, nauczycielka spytała mnie w obecności całej klasy: „Czy ty jesteś córką tego szpiega?”. Potwierdziłam. Byłam dumna z ojca, bo wiedziałam, że bardzo nas kocha i że jest wielkim patriotą – mówi Zofia Pilecka-Optułowicz. W przerwie rozprawy rtm. Pilecki zdołał szepnąć do swojej kuzynki Eleonory Ostrowskiej: „Ja już żyć nie mogę, mnie wykończono. Bo Oświęcim przy tym to była igraszka”.
Petycje byłych więźniów
Z prośbą o pomoc dla Witolda Pileckiego listy do premiera Józefa Cyrankiewicza pisali byli więźniowie KL Auschwitz. Andrzej Pilecki pamięta, że u Bolesława Bieruta interweniowali też państwo Newerly, uratowani przez rotmistrza w czasie wojny z getta. Interweniowali bezskutecznie.
Mój Ojciec Tadeusz Płużański, kurier Pileckiego do gen. Władysława Andersa, skazany w procesie na podwójną karę śmierci, w czasie wojny cztery lata spędził w obozie koncentracyjnym Stutthof. W jego sprawie współwięźniowie podpisali petycję do Bieruta: „Pomagał wszystkim, bez względu na narodowość, niejednemu łzę otarł, niejednego podniósł na duchu, a może niejednemu życie uratował



zawartość zablokowana

Autor: Tadeusz Płużański


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się














#DziękujeMyZaOdwagę
reklama