Będę Polsce kibicował na Euro

Numer 56 - 15.11.2011Sport

NAJLEPSZY WĘGIERSKI PIŁKARZ OPOWIEDZIAŁ „CODZIENNEJ” O MARCINIE WASILEWSKIM, WIZYCIE W ŁODZI I HISTORII NASZYCH NARODÓW

Nasze narody miały bardzo dużo momentów w historii, kiedy działały i walczyły razem, kiedy sobie pomagały. We wtorek Polacy będą chcieli nam udowodnić, że jednak to oni są lepsi – z Balazsem Dzsudzsakiem, gwiazdą Anżi Machaczkała i reprezentacji Węgier, rozmawia Sebastian Staszewski.

Jakie nastroje panują w węgierskiej reprezentacji przed meczem z Polską?

Jest pełna mobilizacja. Każdy mecz drużyny narodowej, nawet jeżeli tylko sparingowy, jest dla nas bardzo ważny. A z Polską to już szczególnie! Zapewniam, że damy z siebie 110 proc.

Co jest szczególnego w tym spotkaniu?

Względy historyczne. Nasze narody miały przecież bardzo dużo momentów w historii, kiedy działały i walczyły razem, kiedy sobie pomagały. Myślę, że we wtorek Polacy będą chcieli nam udowodnić, że jednak to oni są lepsi. My oczywiście podobnie – postaramy się wygrać i pokazać, że Węgrzy są górą. Myślę, że możemy spodziewać się dużych emocji i prawdziwej, sportowej rywalizacji.

Polska reprezentacja to Pana zdaniem dobra drużyna?

Na pewno lepsza od Lichtensteinu, z którym graliśmy przed kilkoma dniami w Budapeszcie. Mówię szczerze: myślę, że Polska może być czarnym koniem mistrzostw Europy w 2012 r.

Wysoko Pan nas ceni. Skąd Pan ma takie przeświadczenie?

Będziecie przecież grali u siebie, przy fantastycznej publiczności. Polscy piłkarze będą znali stadiony, na których będziecie rozgrywali mecze; nie będzie też problemów z aklimatyzacją i pogodą. To naprawdę wielki atut. Trzeba go tylko wykorzystać, tak jak Koreańczycy w 2002 r.

Jeżeli już wspomniał Pan o Euro, to kto będzie głównym faworytem?

Przede wszystkim Niemcy, Holendrzy, z którymi graliśmy w grupie eliminacyjnej do Euro, ale także Portugalia – jeżeli wygra baraże z Bośnią – i oczywiście Hiszpania. Ja obstawiałbym tych ostatnich. Polacy natomiast mogą sprawić problemy najlepszym. Na Euro będę trzymał za Was kciuki.
Powiedział Pan o rywalizacji między naszymi narodami. W ostatnim starciu górą byli Węgrzy: w 2007 r. po bramce Támasa Hajnala wygraliście 1:0. Pan także zagrał w tym meczu.

To była moja pierwsza i jedyna dotychczas wizyta w Polsce. Atmosfera była bardzo dobra, przyszło dużo kibiców. Graliśmy w Łodzi czy w Krakowie?
W Łodzi



zawartość zablokowana

Autor: Sebastian Staszewski


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się