Kocham Polskę, kocham ten kraj

MAMED CHALIDOW 26 LISTOPADA NA GALI W ŁODZI STOCZY KOLEJNĄ WALKĘ MMA

Numer 59 - 18.11.2011Sport

Z Mamedem Chalidowem, ps. Kanibal, najlepszym polskim zawodnikiem MMA, międzynarodowym mistrzem federacji KSW, rozmawia Robert Swaczyński.
Dwa–trzy tygodnie przed starciem to są tak naprawdę najcięższe treningi. Ostatni tydzień przed galą odpoczywam. Przez te tygodnie widzi się tylko matę, sen i jedzenie.

Czy ostra, zdecydowana walka wpisana jest w Pana życie?

Na ringu, tak? (śmiech). Lubię to, bardzo mi się podoba, że mogę walczyć. Zawsze marzyłem, żeby uprawiać ten sport, i robię to. Walka na pewno jest wpisana w moje życie, skoro to się dzieje.

Czyli jest Pan prawdziwym wojownikiem?

Jeżeli uprawia się ten sport, to naprawdę nie chodzi o to, żeby być wojownikiem. Trzeba sumiennie trenować i wchodząc na ring, należy dążyć do zwycięstwa. Z chłodną głową i spokojnie podchodzić do walki oraz realizować to wszystko, co się robiło w trakcie treningu. To właśnie ten spokój oraz opanowanie mają pomagać.

Co Pan ćwiczył, zanim doszedł do walk MMA?

Ćwiczyłem przede wszystkim dla siebie taekwondo i karate. Nie startowałem w żadnych zawodach, jedynie rekreacyjnie. Zawodowcem zostałem dopiero jako zawodnik MMA.

A na co stawia Pan w czasie walki?

Przede wszystkim liczy się to, co trenowałem i jak się przygotowywałem. Jeżeli nadarzy się okazja, którą trzeba wykorzystać, to po prosu ją wykorzystuję. Przed walką ciężko pracuję przez trzy miesiące, a później przekłada się to na pojedynek. Zakładając, że sumiennie przepracowało się okres przygotowawczy.
Co Pan czuje, gdy już wejdzie na ring tuż przed samą walką?

Na ringu jesteśmy tylko ja i przeciwnik oraz mój narożnik i oczywiście sędzia. A później zaczyna się walka.

Czy jest coś specjalnego, co mobilizuje przed pojedynkiem?

W głównej mierze chęć zwycięstwa, ale obowiązuje ciężka praca. Jeśli pracuje się kilka miesięcy nad formą, techniką, to na pewno nikomu nie chciałoby się przegrać walkę. To jest największą motywacją.

Jak przebiegają ostatnie przygotowania do najbliższej walki w KSW 17, która odbędzie się w Łodzi?

Dwa–trzy tygodnie przed starciem to są tak naprawdę najcięższe treningi. Ostatni tydzień przed galą odpoczywam. Przez te tygodnie widzi się tylko matę, sen i jedzenie.

Czyli nie ma czasu na nic, nawet na hobby, przyjemności i rodzinę?

Na rodzinę ma się czas, bo przychodzi się do domu i jest się z nią. Widzę najbliższych, gdy wstaję, jem, wracam do domu. Ale w tym czasie najbardziej skupiam się jednak na treningach.

Jak oceni Pan swoją najbliższą walkę z Brazylijczykiem Paulo Filho i swoje szanse?

Szanse ma każdy. Ja mogę przegrać, mogę wygrać, zobaczymy. To, co da mi Bóg, z tego jestem i będę zadowolony. Nastawiam się oczywiście na wygraną



zawartość zablokowana

Autor: Robert Swaczyński


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się