Stocznia w długach, a rząd kupuje statki za granicą

Numer 608 - 09.09.2013Gospodarka


PRZEMYSŁ Kolejni wierzyciele składają wnioski o ogłoszenie upadłości Stoczni Gdańskiej. Ostatnio uczyniły to firmy Techwind z Banina koło Gdańska oraz Nimnav Marta Romanow z Radomia. Stocznia jest im winna łącznie 910 mln zł. A to tylko ułamek długów. Stocznia nie ma z czego płacić nawet wynagrodzeń dla pracowników.
Dorota Skrobisz
Choć partnerzy wiedzą, że ich wnioski pogrążą finanse stoczni, nie mają wyjścia. Troszczą się przede wszystkim o własne zakłady. Firma Techwind domaga się 250 tys. zł, zaś firma Nimnav 660 tys. zł. Liczą na to, że uda się im dojść z zarządem stoczni do porozumienia. Już raz Biprostalowi z Krakowa udało się wyciągnąć pieniądze ze stoczni, dzięki temu, że złożyła pozew do sądu o jej upadłość. Po uregulowaniu zaległości spółka wycofała wniosek, a sąd umorzył sprawę.
Zarząd stoczni gasi pożary, podczas gdy jej akcjonariusze – Gdańsk Shipyard Group, kontrolowany przez Ukraińca Siergieja Tarutę (75 proc. akcji), oraz państwowa Agencja Rozwoju Przemysłu (25 proc. akcji) – już od kilku miesięcy nie mogą dojść do porozumienia w sprawie naprawy finansów stoczni.
Prezes ARP Wojciech Dąbrowski zarzuca zarządowi gdańskiego przedsiębiorstwa, że nie przygotował sprawozdania finansowego, biznesplanu, rozliczenia otrzymanej pomocy publicznej, planu restrukturyzacji. Natomiast większościowemu akcjonariuszowi stawia zarzut, że uniemożliwia decyzję o dokapitalizowaniu stoczni. Przez brak tych dokumentów Agencja nie jest w stanie rzetelnie ocenić kondycji finansowej prywatno-państwowej spółki.
Tymczasem Gdańsk Ship­yard Group zarzuca ARP kłamstwo



zawartość zablokowana

Autor: Dorota Skrobisz


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się