Handlarz świętością

PEŁNYM GŁOSEM

Numer 70 - 01.12.2011Pełnym głosem

Sikorski wyzbył się w Berlinie czegoś, do czego nie ma prawa. Także moralnego. Chodzi o suwerenność, o którą nasi przodkowie walczyli przez wieki i za którą ginęli. Szkoda, że dla ministra i jego wciąż niereagującego szefa nie ma żadnej świętości.

Czytając tezy berlińskiego wystąpienia ministra spraw zagranicznych w rządzie Donalda Tuska, myślałem o tablicach umieszczonych w setkach miejsc w Warszawie, upamiętniających Polaków poległych z rąk Niemców podczas II wojny światowej. Myślałem o symbolicznych kwaterach powstańców warszawskich i harcerzy Szarych Szeregów na Wojskowych Powązkach w stolicy. Ale też o dziesiątkach miejsc, w których upamiętniono bohaterów powstania wielkopolskiego.

Zapominalski minister

Minister Sikorski kłaniał się Niemcom w Berlinie, a ja z wdzięcznością myślałem o kpt. „Ostrowskim” – Jerzym Bielińskim, członku mojej rodziny, partyzancie AK poległym w 1943 r. Szef MSZ III RP, chwalony już przez Niemców, a także swojego przyjaciela Edwarda Lucasa z „The Economist”, nie chciał pamiętać o tych, którzy na przestrzeni wieków cierpieli, ponosili ofiary i ginęli za Polskę. Tym ludziom zawdzięczamy wolność. Oni walczyli o suwerenność narodu i niezawisłość państwa. To, co dla nich było święte, dla Radka Sikorskiego jest śmieszne i bezwartościowe. Jest czymś, co jak niemodny mebel można wyrzucić na śmieci. I to właśnie uczynił w stolicy RFN-u członek rządu Donalda Tuska. Tyle że jego pomysł, aby z Europy uczynić jedno państwo – federację, wyląduje na śmietniku historii – skoro już o śmietniku mowa. Nienowy to pomysł, choć do tej pory był udziałem nawiedzonych publicystów czy oszołomów˗euroentuzjastów. Przyznanie Niemcom znaczącej roli w Europie przyszłości jest jednak gestem politycznego wazeliniarstwa, a nie czymś godnym poważnej refleksji.

Europa kosztem Polski

Człowiek z gabinetu Donalda Tuska chce zbawiać Europę – tyle że kosztem Polski. Nie zachowuje się jak polski minister, lecz jak urzędnik niemieckiego resortu spraw zagranicznych. To nawet zabawne, że zabiera głos na temat przyszłości Unii w momencie, kiedy Unia Europejska jest najsłabsza od początku swojego istnienia



zawartość zablokowana

Autor: Ryszard Czarnecki


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się