Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Banki robiły na rynku, co chciały

Dodano: 25/02/2014 - Numer 747 - 25.02.2014
fot.Piotr Galant
fot.Piotr Galant
Już w 2005 r. banki zorientowały się, że niebezpiecznie przyrasta liczba udzielanych kredytów we frankach szwajcarskich. Mimo to masowo wprowadzały na rynek nieruchomości ryzykowne pożyczki. Robiły, co chciały, bo nadzór finansowy będący w reorganizacji był słaby. Przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego Andrzej Jakubiak przyznał, że to właśnie w czasach reorganizacji nadzoru finansowego, kiedy nastąpiło rozluźnienie kontroli, doszło do ogromnego wzrostu liczby udzielonych kredytów we frankach szwajcarskich. – Od połowy 2007 r. mamy do czynienia z bardzo dynamicznym przyrostem kredytów denominowanych w walucie obcej. W 2008 r. kredyty we frankach stanowiły już ok. 70 proc. ogółu nowo udzielanych pożyczek hipotecznych – przyznał kilka dni temu w Senacie Andrzej Jakubiak. Związek Banków Polskich już w 2005 r. dostrzegł problem zagrożenia stabilności rynku, czego efektem było wydanie przez nadzór finansowy zalecenia dla banków ostrożniejszego wyliczania zdolności kredytowej, jak też informowania klientów o ryzyku. Zamiast zaostrzenia polityki „frankowej” banki rozluźniły zasady przyznawania pożyczek, wręcz promowały produkt jako remedium na poprawienie zdolności kredytowej. Nagłośnienie korzyści w kampaniach medialnych doprowadziło do silnej emisji kredytów walutowych. Większa podaż pieniądza przełożyła się na ogromny wzrost cen na rynku nieruchomości, przez co klienci banków musieli jeszcze bardziej się zadłużać – już nie na 25 lat, a na 30, a nawet 40 lat. Na tym boomie – jak wiadomo – skorzystali też deweloperzy. Doszło do takiej sytuacji dlatego, że kontrola banków w owym czasie została mocno rozluźniona. Nadzór bankowy pod koniec 2007 r. (a więc już za rządów Donalda Tuska) zajął się swoją reorganizacją, czyli wydzielaniem z Narodowego Banku Polskiego i przenoszeniem w struktury Komisji Nadzoru Finansowego. Przy okazji ponad jedna trzecia doświadczonej kadry utraciła swoje stanowiska. – Wśród osób, które straciły pracę, byli pracownicy z ponadpięcioletnim stażem w nadzorze bankowym. W ich miejsce zatrudniono 60 osób z różnym doświadczeniem bankowym oraz 27 stażystów – stwierdziła NIK. Zmniejszyła się też znacząco liczba kontroli w bankach – podała NIK. W efekcie banki obniżyły wymagania, np. przy obliczaniu kosztów utrzymania, nadmiernie obciążając długiem kredytobiorców. Słabość nadzoru wykorzystali też zagraniczni właściciele banków w Polsce, dając franki na udzielanie kredytów. Zarobek okazał się jednak dla banków niewystarczający. Zastosowały mechanizm spreadu do podwyższania zysków z kredytów udzielonych we frankach. Zamieniały złote na franki po takich różnicach kursowych, że zyskiwały na jednej racie dodatkowo nawet kilkaset złotych – przyznał kilka dni temu w Senacie wiceminister finansów Wojciech Kowalczyk. Dopiero w lipcu 2011 r. Ministerstwo Finansów ucięło ten proceder.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze