Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Precz z kremlowską bandą!

Dodano: 25/02/2014 - Numer 747 - 25.02.2014
fot.Magdalena Piejko
fot.Magdalena Piejko
Wstążki w kolorze ukraińskiej flagi, hasła ukraińskiego majdanu wykrzykiwane do jednostek specjalnych rosyjskiej policji – OMON u, palenie opon na ulicach Petersburga i Moskwy. To tylko niektóre elementy ukraińskich protestów, które przenoszą się do rosyjskiej rzeczywistości. W poniedziałek sąd rejonowy w Moskwie skazał ośmioro uczestników antykremlowskich protestów na kary od 2,5 do 4 lat łagru. Zostali oni uznani przez sąd za winnych użycia siły przeciwko funkcjonariuszom policji podczas sankcjonowanej demonstracji, która odbyła się na moskiewskim placu Bołotnym 6 maja 2012 r. Czyli w przeddzień inauguracji kolejnej kadencji prezydenta Władimira Putina. Wówczas w proteście, który zakończył się starciem OMON u z protestującymi, udział wzięło ok. 15 tys. osób. W wyniku zajść policja zatrzymała 450 osób. Łącznie w stan oskarżenia postawiono 29 osób. Werdykt moskiewski sąd ogłaszał przez dwa dni. Pierwszego dnia – w ubiegły piątek 21 lutego – ponad tysiąc osób przyszło przed budynek sądu, by wesprzeć opozycjonistów. Doszło do przepychanki zebranych z policją, w wyniku czego aresztowano ponad 200 osób. Zebrani skandowali: „Putin to złodziej!”, „Rosja bez Putina”, „Nie dyktaturze”, „Wolności!”. Jednak właśnie wówczas po raz pierwszy publicznie wśród wykrzykiwanych przez rosyjską opozycję haseł pojawił się motyw kijowskiego majdanu. Do OMON u, który przed sądem aresztował ludzi, zamiast „faszyści!”, jak to zwykle bywało, zebrani krzyczeli „Berkut!”. Słuchać było również ukraińskie „Bandę heć!” („Z bandą precz!”). Poniedziałek stał się drugim dniem ogłaszania werdyktu. Wówczas ponownie przed moskiewskim sądem zebrało się ok. 1,5 tys. osób. Tym razem niektórzy z nich mieli przy sobie wstążki w kolorach ukraińskiej flagi. „Opowiedziałem OMON owi o Berkucie w Kijowie. Nie udało się przebić tarcz propagandy. Chłopaki są przekonani, że w Kijowie zadziałała ręka USA i że to banderowcy zabijali swoich” – relacjonował na Twitterze obecny przed moskiewskim sądem znany rosyjski dziennikarz Ilja Warłamow. Wcześniej przez wiele tygodni prowadził on relację w internecie z kijowskiego majdanu. Mimo że przed sądem OMON ponownie zatrzymał ok. 200 osób, wśród nich liderów rosyjskiej opozycji: Aleksieja Nawalnego i Ilję Jaszyna, na poniedziałkowy wieczór na placu Maneżowym przed murami Kremla zaplanowana została antyrządowa demonstracja. „Kupiłem kanister z benzyną. Rozlewam do butelek. Na spotkanie na placu Maneżowym” – poinformował na Twitterze działacz rosyjskiej opozycji Wadim Diergaczew. „Nie zapomnijcie, niech każdy weźmie ze sobą na plac chociażby jedną oponę” – dodał korespondent portalu informacyjnego Lenta.ru Ilja Azarow. On również, jak Warłamow, relacjonował na bieżąco wydarzenia w ukraińskiej stolicy. Benzyna i opony odgrywały ważną rolę podczas starć na majdanie. Demonstranci używali benzyny do produkowania tzw. koktajli Mołotowa. Opony zaś palono, aby utrudnić obecnym na dachach okolicznych budynków snajperom ostrzeliwanie demonstrantów. Tymczasem również w Petersburgu pojawił się ukraiński motyw. W niedzielę 23 lutego, kiedy w Rosji obchodzono postsowiecki Dzień Obrońcy Ojczyzny, rosyjski artysta Piotr Pawlienski zorganizował w samym centrum Petersburga akcję wsparcia dla majdanu. On i jego przyjaciele przynieśli na most znajdujący się naprzeciwko głównej katedry miasta, Soboru Zmartwychwstania Pańskiego, opony i ukraińskie flagi. Opony zostały podpalone. „Walczymy o naszą i waszą wolność. W tym dniu, kiedy państwo nawołuje do obchodów Dnia Obrońcy Ojczyzny, my nawołujemy wszystkich do przyjścia na święto majdanu i by stanąć w obronie swojej wolności. Mosty już się palą i nie ma drogi powrotnej” – oświadczyli uczestnicy akcji.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze