Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Izrael czeka na reakcję Ameryki

Dodano: 06/03/2014 - Numer 755 - 06.03.2014
fot.Marcin Pegaz / Gazeta Polska
fot.Marcin Pegaz / Gazeta Polska
Prawie we wszystkich ważnych dla Stanów Zjednoczonych kwestiach na Bliskim Wschodzie jednym z głównych graczy wciąż pozostaje Rosja. W związku z tym po rosyjskiej inwazji na ukraiński Krym Izrael z uwagą czeka na reakcję Waszyngtonu. Od niej bowiem w dużej mierze zależy wiarygodność USA na arenie międzynarodowej i zachowanie równowagi sił w regionie. Premier Izraela Benjamin Netanjahu przebywając w poniedziałek w Białym Domu, z uwagą obserwował działania podejmowane przez Obamę w sprawie rosyjskiej inwazji na Krym, nazywanej najniebezpieczniejszym kryzysem w Europie od czasów sowieckiej inwazji na Czechosłowację w 1968 r. Rosjanie wraz z Amerykanami, Unią Europejską i ONZ-etem są podstawowymi gwarantami prowadzonych na Bliskim Wschodzie mediacji. Izrael doskonale zdaje sobie sprawę, że powrót do zimnowojennej rywalizacji między Moskwą a Waszyngtonem może jedynie zaszkodzić jego interesom. Próbuje więc trzymać się jak najdalej od zajęcia stanowiska na temat sytuacji na Ukrainie i rosyjskiej inwazji na Krym. Dodatkowo, w przeciwieństwie do Gruzji, która podczas wojny z Rosją w 2008 r. poprosiła Izrael o pomoc dyplomatyczną, rząd w Kijowie nie zwrócił się do Jerozolimy o interwencję dyplomatyczną w Moskwie. Nie wiadomo nawet, czy gdyby Kijów wystosował taką prośbę, Izrael by się zgodził – nie chce on narazić się prezydentowi Rosji, który ma bezpośredni wpływ na Iran oraz Syrię. Pogorszenie się stosunków między Waszyngtonem a Moskwą może mieć negatywne konsekwencje dla Izraela m.in. w takich obszarach jak sprzedaż i dostawa broni do Syrii i Hezbollahu oraz rokowania pokojowe w sprawie wojny domowej w Syrii, a także powstrzymywanie atomowych ambicji Iranu. Rosja jest też ważnym partnerem Stanów Zjednoczonych i Izraela w rozmowach z Palestyńczykami, którzy pod wpływem ewentualnych nacisków Moskwy mogliby usztywnić swoje stanowisko. Mając to na uwadze, także w USA mówi się coraz głośniej o tym, że Obama zmarnował przewagę Stanów Zjednoczonych i jest słabym, niezdecydowanym graczem. Wskazuje się przy tym na rok 2013, kiedy to Obama wyznaczył czerwoną linię, której przekroczenie przez Syrię miało spowodować amerykańską interwencję. Mimo że linia została przekroczona przez użycie broni chemicznej, prezydent Stanów Zjednoczonych musiał liczyć na pomoc Rosji w sprawie rozbrojenia syryjskiego arsenału chemicznego. Teraz jednak USA walczą już nie tylko o swój wizerunek, ale i o realny wpływ na geopolityczną mapę świata, w tym na Bliski Wschód. Dostrzegają to państwa z tego rejonu, m.in. dotychczasowi amerykańscy sojusznicy – Arabia Saudyjska i Egipt. Krym staje się więc dla administracji Obamy najważniejszym testem na wiarygodność Stanów Zjednoczonych, wskazującym, czy Waszyngton jest w stanie realizować swoje zobowiązania i może zapewnić swoim sojusznikom bezpieczeństwo.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze