Polska nie jest wasalem

Uderz w stół – nożyce się odezwą. Stół jest niemiecki – a nożyce – polskie. Konkretnie trzyma je Donald Tusk, który właśnie po raz kolejny wszedł w rolę, powiem wprost, rzecznika Angeli Merkel. W gruncie rzeczy jego przemówienie o przyszłości Unii Europejskiej i sposobach na kryzys było jakby powiedzeniem tego, co od miesięcy powtarzają politycy w Berlinie. A wczoraj znowu powtórzyła to pani kanclerz. Premier Tusk obudził się pod koniec polskiej prezydencji w Unii Europejskiej. Zabrał głos. Szkoda tylko, że nie ma nic do powiedzenia od siebie i nie zaprezentował żadnego pomysłu dobrego dla Polski. Chyba, że uznał, że to, co jest dobre dla Berlina jest też dobre dla Warszawy. Wiadomo jednak, że tak nie jest. Gdyby Tusk zabrał głos na początku naszego przewodnictwa w UE, w pierwszych
     

65%
pozostało do przeczytania: 35%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze