Olimpijskie logo, czyli nic

Jagna Marczułajtis i zastępca prezydenta Krakowa Magdalena Sroka zaprezentowały w poniedziałek najbrzydsze logo, jakie świat widział, i pewnie przy okazji najdroższe. Z takim logo, które nie przedstawia nic, zimowych igrzysk olimpijskich raczej nie zorganizujemy. Ale władujemy kolejne, bezsensownie wydane pieniądze. Droga brzydota, przedstawiająca parzenicę, symboliczny krakowski Rynek Główny i odwołująca się do barw województwa mazowieckiego – cóż za inteligentne połączenie – została zaprojektowana przez bliżej nieznanych Szwajcarów za 80 tys. zł. Czy odbył się jakiś przetarg na to cudo? Czy politycy PO i ludzie Jacka Majchrowskiego – poza strojeniem dobrych min i niezrozumieniem krytyki ze strony oponentów i dziennikarzy – zaczną odpowiadać na niewygodne pytania? Czy naprawdę żaden
     

73%
pozostało do przeczytania: 27%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze