Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Pieniądze odpłyną, ścieki zostaną

Dodano: 04/04/2014 - Numer 780 - 04.04.2014
fot. Tomasz Adamowicz / Gazeta Polska
fot. Tomasz Adamowicz / Gazeta Polska
Polsce zostało półtora roku na wypełnienie zobowiązań dotyczących oczyszczania ścieków. Trzeba zmodernizować ok. 600 oczyszczalni i zbudować 300 nowych, położyć ponad 20 tys. km sieci kanalizacyjnej. Tymczasem rząd zamiast ratować sytuację, próbuje obciążać tymi zadaniami samorządy. Polska, wchodząc do Unii Europejskiej, zobowiązała się do modernizacji i budowy oczyszczalni ścieków oraz sieci kanalizacyjnej. Nasz kraj miał sprostać wymaganiom dotyczącym czystości ścieków i wód. W związku z tym, że były ogromne zapóźnienia w tej dziedzinie, termin realizacji zobowiązań wynikających z tzw. dyrektywy ściekowej wyznaczono na koniec grudnia 2015 r. Jeszcze za czasów rządów Leszka Millera opracowano Krajowy Program Oczyszczania Ścieków Komunalnych. Został on oparty na liberalnych przepisach dotyczących usuwania biogenów ze ścieków. W efekcie pozwalał na budowę tańszych oczyszczalni. Niestety w 2011 r. Komisja Europejska formalnie zakwestionowała takie rozwiązanie i nakazała zastosowanie w polskim prawie innych, bardziej wymagających norm. Jednak rząd Donalda Tuska przez lata nic w tej sprawie nie robił. – Był głuchy na interpelacje zgłaszane w tej sprawie przez posłów Prawa i Sprawiedliwości, a nawet dezyderaty sejmowej komisji ochrony środowiska – mówi posłanka Anna Paluch. Podkreśla, że rząd zdawał sobie sprawę ze słabych postępów w budowie modernizacji oczyszczalni. Zamiast jednak podjąć odpowiednie działania, rezygnował z tzw. celów pośrednich. – Realizacja wdrażania wymagań dyrektywy ściekowej miała przebiegać etapowo – wyjaśnia posłanka Paluch. Planowano, że do grudnia 2010 r. oczyszczanych będzie 86 proc. zanieczyszczeń biodegradowalnych. Do końca 2013 r. – 91 proc. A do grudnia 2015 r. – 100 proc. Jak wygląda rzeczywistość, pokazała kontrola NIK u. – Najwyższa Izba Kontroli negatywnie oceniła stan realizacji Krajowego Programu Oczyszczania Ścieków Komunalnych – przypomina Anna Paluch. W 2010 r., w którym oczyszczalnie miały przerabiać 86 proc. ładunku ścieków, a oczyszczały ich zaledwie 10 proc.! Według NIK-owskich prognoz na koniec 2015 r. Polska osiągnie zaledwie 31 proc. celów wymaganych przez dyrektywę ściekową. Zaniedbania rządzącej koalicji dotyczyły nie tylko realizacji inwestycji. Od 2011 r., kiedy Komisja Europejska wytknęła Polsce błędy w sposobie wdrażania dyrektywy, gabinet Donalda Tuska potrzebował aż trzech lat na przygotowanie projektu nowelizacji prawa. Obecnie zajmuje się nim Sejm. Według rządowego projektu samorządy mają ponieść koszty pełnej realizacji dyrektywy ściekowej. – Premier zachowuje się jak operator spychacza. Wszystko zrzuca na samorządy gminne. Nakłada na nie coraz to nowe zadania, a nie przeznacza na to środków – denerwuje się Anna Paluch. Posłanka zwraca uwagę, że realizacja dyrektywy ściekowej może doprowadzić wiele samorządów do bankructwa lub zmusić je do szukania oszczędności np. w dziedzinie edukacji albo pomocy społecznej. Przypomina, że wcześniej rząd mówił o konieczności znalezienia nowych źródeł finansowania inwestycji ściekowych. – I znalazł je… w samorządach – mówi. A co będzie, jeżeli Komisja Europejska zacznie naliczać Polsce karę w wysokości ponad 4 mln euro dziennie. Czy też zapłacą za to samorządy?
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze