​Nauczyciele czekają na prawdziwe podwyżki

EDUKACJA \ Nauczyciele nie są zadowoleni z podwyżek. Związkowcy z oświatowej Solidarności domagają się rozmów z Ministerstwem Edukacji na temat wynagrodzeń. Nie wykluczają, że jeżeli do nich nie dojdzie, podejmą bardziej zdecydowane działania.
Od wczoraj w edukacji obowiązują nowe, wyższe stawki wynagrodzeń. Podwyżki wynoszą od 147 zł do 271 zł brutto. – To nie są żadne podwyżki. Można je jedynie nazwać rekompensatą – mówi „Codziennej” przewodniczący Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” Ryszard Proksa. Podkreśla, że nauczyciele są najniżej wynagradzaną grupą pracowników z wyższym wykształceniem. Zwraca uwagę, że nawet po podwyżce nauczyciel z pełnym wykształceniem, który zaczyna pracę w szkole, zarabia niewiele ponad najniższą krajową. Od 1 kwietnia wynagrodzenie nauczyciela stażysty wynosi 2,9 tys. zł, podczas gdy płaca minimalna w tym roku to 2,1 tys. zł.
Szef nauczycielskiej „S” nie ukrywa, że środowisko jest głęboko zawiedzione ministerialnymi podwyżkami. Niezadowolenie jest tym wyższe, że w pozostałych obszarach płace wciąż rosną. Średnie wynagrodzenie miesięczne w Polsce sięga 5 tys. zł brutto, czyli ponad 3,5 tys. zł na rękę. Na taką płacę mogą liczyć jedynie nauczyciele najwyżej zaszeregowani (z wieloletnim stażem).
MEN wyjaśnia w komunikacie: „Począwszy od 2018 roku rozpoczęto wprowadzanie planu podwyższenia wynagrodzeń nauczycieli o ok. 15,8 proc. w ciągu trzech lat. Jest to porównywalne z przewidywanym w tym okresie wzrostem przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej – 15,9 proc.”. Kolejne etapy podwyższania płac nauczycielskich zostaną wprowadzone od stycznia 2019 r. oraz od stycznia 2020 r.
Nauczycielska Solidarność nie godzi się na tak niski wzrost wynagrodzeń. Według wyliczeń związku realne zarobki nauczycieli znajdują się na poziomie z 2005 r. Aby zrekompensować straty, podwyżki wynagrodzeń musiałyby sięgać nawet 30 proc. Biorąc pod uwagę inflację, wzrost płac w gospodarce, a także spadek siły nabywczej pieniądza, nauczyciele powinni zarabiać średnio o niemal jedną trzecią więcej niż obecnie.
Związkowcy z „S” apelują do minister edukacji Anny Zalewskiej o podjęcie rozmów na temat systemu wynagrodzeń w oświacie. – Daliśmy pani minister czas do 30 kwietnia – mówi Ryszard Proksa. Informuje, że jeżeli resort nie podejmie dialogu, związek będzie zmuszony podjąć bardziej zdecydowane działania.
 
     

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze