Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Koniec cudów nad urnami

Dodano: 23/04/2014 - Numer 795 - 23.04.2014
Niezależne od PKW liczenie wyników ze wszystkich lokali wyborczych w kraju i za granicą, monitoring prowadzony przez mężów zaufania, a także specjalna strona, na której będzie można zgłaszać nieprawidłowości. W ten sposób Prawo i Sprawiedliwość będzie kontrolowało prawidłowy przebieg majowych wyborów do Parlamentu Europejskiego. Działamy na podstawie kodeksu dobrej praktyki w sprawach wyborczych przyjętej przez zgromadzenie parlamentarne Rady Europy, również na podstawie zasad OBWE, konstytucji i kodeksu wyborczego. Wszystkie te instytucje gwarantują nam możliwość powołania mężów zaufania i członków komisji – mówi „Codziennej” Anna Sikora, kierująca zespołem PiS-u ds. monitorowania wyborów. Kraj został podzielony na 400 okręgów, którym będzie podlegało od 60 do 80 obwodowych komisji wyborczych. W każdej z jednostek wybrani są już koordynatorzy, którzy upoważnieni są przez pełnomocnika wyborczego do zgłoszenia kandydatów na członków komisji. – Chcemy doprowadzić do tego, by we wszystkich spośród 26 tys. obwodowych komisji wyborczych był co najmniej jeden przedstawiciel PiS-u. Tam, gdzie nie będziemy mogli mieć własnego przedstawiciela w zespole, umieścimy męża zaufania – wyjaśnia Sikora. Zgodnie z prawem nabór kandydatów do komisji wyborczych ma się zakończyć 2 maja. Jeśli chodzi zaś o mężów zaufania, mogą oni zostać zgłoszeni nawet w dniu wyborów. Przeszkoleni obserwatorzy po zakończeniu głosowania w każdej z komisji będą mieli za zadanie nie tylko dokumentować wszelkie nieprawidłowości, ale także protokoły z wynikami wyborów. Te ostatnie w formie zdjęć lub kopii dokumentów trafią do koordynatorów, którzy z kolei wprowadzą je do programu zainstalowanego na wykupionym przez PiS serwerze. Tam zostaną zsumowane. – To bardzo prosta metoda – przekonuje Sikora. Pod koniec tygodnia ruszy strona internetowa: www.uczciwe-wybory.pl. Na niej będą dostępne kontakty do koordynatorów okręgowych oraz wszystkie informacje na temat monitorowania wyborów. – Strona ma również służyć do zgłaszania zaobserwowanych nieprawidłowości. Będziemy w miarę możliwości reagowali – zapowiada Anna Sikora i dodaje: – Chcemy przypilnować wyborów, bo w przeszłości mieliśmy do czynienia z wieloma niepokojącymi sygnałami. Cuda nad urną miały miejsce wielokrotnie podczas wyborów w minionych latach. Na przykład w 2009 r. w wyborach do europarlamentu dochodziło do cudownego rozmnożenia kart do głosowania. W jednej z komisji w stolicy w urnie znalazło się o 150 kart z nazwiskami kandydatów więcej, niż ich wydano. W Katowicach również odnotowano podobne zjawisko. Tam jednak wzrost liczby kart był niższy, bo wynosił niecałe 40 sztuk. Te zadziwiające wydarzenia odnotowano nawet w komisji wyborczej w Brukseli. Tam liczba oddanych głosów przewyższyła liczbę przygotowanych kart do głosowania o ok. 100 sztuk. Jak mogło do tego dojść? Według wyjaśnień jednego z członków ówczesnej komisji wyborczej w Brukseli wystarczyło wziąć kartę, a następnie ją skserować, kopię przynieść do lokalu i wrzucić do urny. Podczas wyborów przeprowadzanych w kraju nie tylko przybywa kart, ale także zdarzają się wypadki „niewyjaśnionych” zaginięć. Również podczas wyborów do Parlamentu Europejskiego przed pięcioma laty w Przasnyszu na Kurpiach przepadło aż 800 kart do głosowania. Chyba najczęściej dochodziło do oszustw w wyborach do władz lokalnych. Na szczęście część z nich miała swój koniec w sądzie. Dzięki temu można było poznać mechanizm oszustw oraz przekonać się, że aby dokonać „cudu” nad urną, nie trzeba mieć ponadnaturalnych zdolności. Co więcej, że w naszym systemie wyborczym jest to stosunkowo proste. A robi się to tak jak w Rybnie (woj. warmińsko-mazurskie). Tam przed ośmiu laty Piotr Wołkowicz zapewnił sobie stanowisko wójta gminy Sorkwity dzięki oszustwu, w którym wzięło udział kilkoro członków komisji wyborczej. Kiedy po liczeniu głosów okazało się, że Wołkowicza poparło zbyt mało osób, aby mógł zostać wójtem, protokół sporządzony odręcznie został po prostu zniszczony. Następnie poszły w ruch długopisy. Na niewykorzystanych kartach pojawiły się krzyżyki przy nazwisku odpowiedniego kandydata. Gdy karty zostały odpowiednio przerobione, powstał już nowy ostateczny protokół, a sfałszowane wyniki wprowadzono do systemu komputerowego. Sprawa wydawała się załatwiona. Ostatecznie sprawiedliwości stało się jednak zadość, oszuści zasiedli na ławie oskarżonych i usłyszeli prawomocne wyroki. Niestety wiele spraw, w których istnieją podejrzenia o oszustwa wyborcze, nigdy nie zostanie wyjaśnionych.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze