Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Zakratowane miasto

Dodano: 16/05/2014 - Numer 813 - 16.05.2014
Ponure i zakratowane. Z wąskimi ulicami. Z potężnymi dziurami w jezdni. Z taksówkami ustawionymi na ulicy jedna za drugą. Z plątaniną kabli wysokiego napięcia nad nami. I wszędobylskimi światłami. Ciemno. Okolice dworca to o tej porze najbardziej ruchliwa część miasta. Nie tak dawno na rogu ulicy swoje stanowisko rozstawiła pani sprzedająca ciepłe pierożki. Co chwila podchodzi do niej kolejny klient. Najczęściej pojawiają się stacjonujący nieopodal taksówkarze. Im jest najtrudniej. Nie mogą się powstrzymać, mając wciąż na widoku łakome kąski. Oprócz nich do babuleńki podchodzą też kierowcy nocnych autobusów. Przychodzą i podróżni oczekujący na wypełnienie się ich autobusu. Wreszcie pojawiają się policjanci. O tej porze jest tu ich naprawdę sporo. Patrol za patrolem. Trudno jednak się dziwić. Na miano ósmego najbardziej niebezpiecznego miasta świata trzeba przecież zapracować. Atmosferę podgrzewa spacerujący przed wejściem do budynku dworca mężczyzna z karabinem. Wszystkie okoliczne sklepy mają zakratowane okna. A o tej porze dodatkowo spuszczone blaszane zasłony. Na ścianach pozdrapywane plakaty z ogłoszeniami. Wśród nich także to przykuwające uwagę: „Para no romper la ley! Guatemala te necesita!” („Nie łam prawa! Gwatemala cię potrzebuje!”). Czy potrzeba jeszcze coś komentować? W 2013 r. zamordowano tutaj 2123 ludzi. A to i tak tylko oficjalne statystyki. Szacuje się, że większość zabójstw nadal nie jest zgłaszana. Bo i po co? Policja i tak bezradnie rozłoży ręce. Dzisiejsza stolica Gwatemali odbiega wizerunkowo od reszty kraju. Państwa dość sympatycznego, bezpiecznego i całkiem pokojowo nastawionego do eksplorującej go rzeszy turystów. Tak jest jednak jedynie do momentu przekroczenia granicy miasta Ciudad de Guatemala. – Do tego autobusu nie wchodźcie – instruuje nas ciemno opalony mężczyzna, widząc, jak przyglądamy się nadjeżdżającemu na przystanek czerwonemu pojazdowi. – Jak to? Ale to chyba publiczna komunikacja, tak? – Tak, ale do czerwonych się nie wsiada – powtarza z pełną powagą na twarzy. – W nich kradną. Naprawdę. – To do jakich mamy wsiąść? – dopytuje stojący obok mnie i coraz bardziej rozbawiony Kuba. – Do „Urbanbusa”. Na pewno go poznacie. Jest biały i utrzymany w większej czystości. W nim jest bezpieczniej. Przystanków, na których się zatrzymuje, pilnują uzbrojeni ochroniarze. Choć i tam gwarancji nie ma… Ponure i zakratowane miasto. Z wąskimi ulicami. Z potężnymi dziurami w jezdni. Z taksówkami ustawionymi na ulicy jedna za drugą. Z plątaniną kabli wysokiego napięcia nad nami. I wszędobylskimi światłami. Miasto z oparami czarnosmolistych dymów nad dachami. Z zawiesistym powietrzem. Z kilkunastoma nowoczesnymi blokami w centrum. I z przypominającą istny koszmarek architektoniczny ponurą ceglaną zabudową w pozostałej części miasta. I oczywiście z obowiązkowymi kratami, zza których można się przyglądać wznoszącym się na południu za miastem dwóm groźnym wulkanom: de Agua oraz de Pacaya. Takie jest dzisiejsze Ciudad de Guatemala. Tak wygląda stolica „kraju wiecznej wiosny”, jak zwykli nazywać swoje państwo sami Gwatemalczycy. – Ty, patrz! Koza! – ożywia się siedzący obok mnie Kuba, gdy nasz autobus już po raz czwarty krąży po tych samych ulicach w oczekiwaniu na jednego z pasażerów. – Jaka znowu koza? – obruszam się niewyspany. – No, tam! Spójrz tylko za okno. Faktycznie. Na naszej wysokości trzech gagatków ciągnie za sobą kozę. Biedna opiera się, ile może. Ale chłopcy są silniejsi. Beczenie zwierzęcia wplata się w harmider okolicznych straganów ulicy, w pokrzykiwania i śmiechy. Obok pan zachwala swoje zegarki. Jeszcze inny głośno zamawia śniadanie. W tej chwili głośniejszy jednak staje się hałaśliwy warkot silnika ruszającego tuż obok autobusu. Skończyło się czerwone. Słychać chrobot wrzucanej przez kierowcę jedynki. Ruszamy dalej. Stefan Czerniecki tekst i zdjęcia
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze