Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Umrzesz, zanim przyjmie cię lekarz

Dodano: 17/05/2014 - Numer 814 - 17.05.2014
fot.Tomasz Adamowicz/ Gazeta Polska
fot.Tomasz Adamowicz/ Gazeta Polska
Polaku, nie choruj nocą, w niedzielę lub święta. Jeżeli jednak dopadnie cię choroba i uda ci się dojechać do przychodni pełniącej dyżur, przetrwasz w wielogodzinnej kolejce, to zamiast lekarza, który mógłby ci pomóc, przyjmie cię wenerolog, specjalista w dziedzinie medycyny nuklearnej lub rehabilitant. Nie licz, że zrobią ci na miejscu wymagane badania. Najczęściej nie dostaniesz nawet skierowania na nie. Raport NIK u nie pozostawia żadnych wątpliwości. System nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej (NiŚOZ) naprawdę źle działa. Powodem tego jest nie tylko brak lekarzy, pielęgniarek i zła organizacja, lecz także niedostateczna kontrola ze strony Narodowego Funduszu Zdrowia. Trzeba było aż śmierci 3,5-miesięcznego Bartusia w Chełmie, aby NFZ zabrał się do porządkowania tego bałaganu. Chorzy potrzebujący nagłej pomocy i niedysponujący samochodem mogą mieć problemy już z samym dojazdem (należy pamiętać, że wiele ośrodków deklarowało, że dysponuje transportem). Nie chodzi tylko o tereny wiejskie. Przykładowo w Sochaczewie nie można było dojechać do NiŚOZ u, który znajdował się w szpitalu powiatowym, bo nocą nie kursowały tam autobusy miejskie. Natomiast w Nidzicy, choć nocny ośrodek znajdował się ok. 100 m od przystanku PKS, to po godz. 18 nie było tam już żadnych połączeń. Dojazd to tylko początek drogi przez mękę. W samym ośrodku chory trafiał na długą kolejkę. Powód? Kierujący NiŚOZ-ami nie organizowali specjalnych zespołów lekarsko-pielęgniarskich, choć byli do tego zobowiązani. W Nowym Szpitalu Powiatu Krośnieńskiego lekarze, którzy mieli dyżurować w nocnej przychodni, w tym samym czasie udzielali innych rodzajów świadczeń zdrowotnych, nawet w innym szpitalu. Prezes krośnieńskiego szpitala tłumaczył kontrolerom NIK u, że miał problemy z pozyskaniem lekarzy na dyżury w przychodni nocnej i świątecznej. Żeby ratować sytuację, zatrudniano w NiŚOZ-ozach lekarzy, których specjalizacje budziły wątpliwości co do ich bezpośredniej przydatności przy udzielaniu świadczeń. Choć najbardziej pożądani byli interniści i pediatrzy, dyżury pełnili radiolodzy, dermatolodzy, a nawet wenerolodzy, specjaliści od medycyny nuklearnej oraz rehabilitacji leczniczej. Tak było m.in. w Szpitalu Powiatowym w Mrągowie. Kiedy lecznica walczyła o kontrakt NFZ-etu na prowadzenie NiŚOZ u, deklarowała zatrudnienie 12 lekarzy. Ale kiedy już kontrakt otrzymała, zaangażowała dziewięciu. Spośród nich sześciu było w trakcie specjalizacji m.in. z radiologii, psychiatrii, dermatologii, otolaryngologii. Nic zatem dziwnego, że lekarze ci leczyli na oko. W ponad połowie nocnych przychodni skontrolowanych przez NIK w ogóle nie wykonywano badań laboratoryjnych czy rentgenowskich. Mało tego – jak czytamy w raporcie, „lekarze na ogół nie widzieli potrzeby kierowania pacjentów na te badania”. Tłumaczyli, że trzeba będzie długo czekać na wyniki, albo wprost przyznawali, że nie ma na miejscu laboratorium lub rentgena. Co na to Ministerstwo Zdrowia? Nic. Rzecznik resortu zdrowia Krzysztof Bąk powiedział, że ministerstwo podziela ocenę Najwyższej Izby Kontroli. Zapewnił, że działania ministra Bartosza Arłukowicza są zbieżne z uwagami przedstawionymi w raporcie NIK u. Przewodniczący sejmowej komisji zdrowia poseł Tomasz Latos podkreśla, że jeżeli pomoc nocna ma działać w obecnej formule, to musi być poddana ścisłej kontroli. W jego ocenie lepiej jednak szukać innych rozwiązań. Na przykład skierować środki przeznaczane na tę pomoc na medycynę ratunkową lub szpitale, do których i tak odsyłani są pacjenci.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze