Czy to już koniec Putina?

MANIFESTACJE W ROSJI

Numer 79 - 12.12.2011Temat Dnia

Przeciw fałszerstwom wyborczym manifestowało w sobotę w Moskwie kilkadziesiąt tysięcy ludzi – prawie pod murami Kremla. Pikiety, wiece i demonstracje przetoczyły się w sumie przez 130 miast Rosji: od Władywostoku po Kaliningrad. Pomarańczowa rewolucja na Ukrainie zaczynała się podobnie. Czy Rosję czekają zmiany?

W noc przed manifestacją atmosfera w Moskwie osiągnęła punkt wrzenia: Władze robiły wszystko, by nie używając przemocy, zastraszyć opozycję. Po zmroku do miasta zaczęły wjeżdżać kolumny wojskowych ciężarówek i wozów pancernych. Wielu młodych przywódców nowych opozycyjnych ruchów dostało we-zwania na przesłuchanie, inni siedzieli w aresztach po poprzednich manifestacjach. Moskiewscy sędziowie zostali wezwani do pracy na sobotę do sądzenia manifestantów (część z nich natychmiast załatwiła sobie zwolnienia lekarskie). Znów zaczęły się hakerskie ataki na strony należące do opozycyjnych mediów, a w tygodniku „Nowaja Gazieta” po prostu wyłączono prąd.

Fałszerzy – do ciupy!

Tuż przed rozpoczęciem demonstracji jeden z byłych dowódców oddziału specjalnego „Wympieł” ppłk Anatolij Jermolin zwrócił się do policjantów, by pamiętali, że „po drugiej stronie barykady nie stoją wrogowie, ale obywatele Rosji”. „Towarzysze generałowie, oficerowie, sierżanci i żołnierze! (...) Jeśli nie daj Boże, dostaniecie rozkaz użycia broni, żądajcie go na piśmie – instruował. – I pozostańcie ludźmi, cokolwiek by się działo!”.

Gdy w Moskwie trwała jeszcze noc, manifestacje zaczęły się we Władywostoku, gdzie kilkaset osób zebrało się w centrum przed plakatami „Fałszerzy – do ciupy!”. Potem protestujący wychodzili na ulice kolejnych miast. Chabarowsk, Czelabińsk, Omsk, Tomsk, Ufa, Jekaterynburg. W sumie protestowano w ok. 130 miastach. Nigdzie nie użyto siły. W Ufie władze miasta, nie chcąc wydawać zgody na atak milicji, uznały nielegalną pikietę za „wypoczynkowy spacer mieszkańców”. W Barnaule demonstranci, prowadzeni przez przejeżdżające i trąbiące samochody, otoczyli budynek administracji miasta.

W innych miastach jednak atmosfera strachu była tak wielka, że organizatorzy nawet nie przynieśli transparentów ani nie próbowali rozdawać ulotek. „Zostały w zaparkowanym samochodzie” – powiedział agencji Interfax jeden z organizatorów pikiety w Ułan Ude. Przez cały poprzedni tydzień policja łapała bowiem na manifestacjach ludzi z transparentami i tych rozdających ulotki.

Tłumy na pl. Błotnym

Kulminacja protestów nastąpiła w Petersburgu i Moskwie. W stolicy na pl. Błotnym, który właściwie jest wyspą na rzece Moskwa, naprzeciwko Kremla, zebrało się początkowo tak mało osób, że organizatorzy przesunęli manifestację o godzinę. Nadchodzący bali się jednak wchodzić na wyspę, która łatwo mogła zostać odcięta przez ogromne oddziały wojsk kryjące się w zaułkach, bramach i podwórkach wokół niej. Tłum jednak zaczął się schodzić, aż w końcu policja stwierdziła, że na wyspie i bulwarach nabrzeżnych jest ponad 25 tys. osób. Organizatorzy szacują, że zebrało się nie mniej niż 40 tys., a być może nawet 80 tys. protestujących; z powodu zimna demonstranci szybko odchodzili, ale na ich miejsce zjawiali się kolejni.

Wszyscy domagali się powtórzenia wyborów parlamentarnych z 4 grudnia



zawartość zablokowana

Autor: Andrzej Łomanowski


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się