Kolejarze szykują strajk generalny

Dodano: 25/06/2014 - Numer 846 - 25.06.2014
fot.Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska
fot.Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska
Związkowcy mają już dosyć bałaganu na kolejach, braku spójnej polityki transportowej rządu i zarządu spółek. Poszli w ślady górników, organizując manifestację w obronie miejsc pracy. To przedsmak tego, co może czekać rządzących na jesieni. Kolejarze planują strajk generalny. Jak twierdzą: „Inaczej nas wyczyszczą i pozwalniają”. Kolejarze zaczęli protesty, bo mają już dość nieudolności władz. Dotychczasowe działania prowadzone w spółkach kolejowych doprowadziły do utraty ok. 5 proc. rynku przewozów towarowych i 10-proc. spadku przewozów pasażerskich. Maleje też bezpieczeństwo transportu kolejowego. Henryk Grymel, przewodniczący Sekcji Krajowej Kolejarzy NSZZ „Solidarność”, mówi wręcz o degradacji kolei. W swoich osądach związkowcy nie są odosobnieni. Znawcy rynku kolejowego twierdzą bowiem, że jeśli tak dalej pójdzie, to po 2050 r. sieć kolejowa w Polsce przestanie istnieć. Od 1989 r. zlikwidowano 7 tys. km torów, likwidacji ma ulec kolejnych 2 tys. km. Na 19 tys. km torów, które jeszcze istnieją, koleje przewożą rocznie ok. 220–230 mln pasażerów i ok. 200 mln ton towarów. We Włoszech dzięki porównywalnej sieci linii kolejowych przewozi się trzy razy więcej pasażerów i ponad dwa razy więcej towarów. Obecnie na kolei działa dziesięć głównych spółek kolejowych rozbitych na pięćdziesiąt drobniejszych firm. Funkcjonują na zasadzie „każdy sobie rzepkę skrobie”. – Nie ma jednego decydenta, który by koordynował choćby takie projekty jak „Tiry na tory”. U nas mamy kompletny bałagan w funkcjonowaniu tego systemu – podkreśla w jednym z wywiadów Czesław Warsewicz, były prezes PKP Intercity. Zdaniem związkowców bałagan na kolei doprowadzi do upadku spółki Przewozy Regionalne. Konsekwencją będzie nie tylko zwolnienie tysięcy kolejarzy, ale także komunikacyjny paraliż państwa. Miliony osób zostaną pozbawione jedynego środka transportu. – Ludzie chcą jeździć pociągami, dajmy im szansę – twierdzi Stanisław Solorz, przewodniczący Federacji Związków Zawodowych Pracowników PKP. Kolejarze zorganizowali w Warszawie dwutysięczną manifestację. Przekazali Elżbiecie Bieńkowskiej, wicepremier i minister infrastruktury, petycję z 11 żądaniami. Domagają się m.in. wstrzymania zmian organizacyjnych spółek kolejowych, wycofania planów likwidacji i łączenia zakładów, a także ograniczania ich kompetencji, oddłużenia spółki Przewozy Regionalne oraz zaprzestania obsadzania stanowisk przez ignorantów nieznających specyfiki kolei. Związkowcy twierdzą, że to dopiero początek protestów. – Myślę, że jesień będzie nasza. Musimy się przygotować do wielkich pikiet, manifestacji, nawet strajku generalnego, bo inaczej władze spółek nas wyczyszczą i pozwalniają. Oni przychodzą do przedsiębiorstwa, biorą kasę, niszczą firmę i odchodzą, a my zostajemy z naszymi ludźmi, z naszymi rodzinami i bez pracy – ostrzega Henryk Grymel.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze