Polscy celnicy blokują pomoc dla Ukraińców

Dodano: 05/07/2014 - Numer 855 - 05.07.2014
fot.Marcin Pegaz/ Gazeta Polska
fot.Marcin Pegaz/ Gazeta Polska
POLSKA–UKRAINA \ Polska straż graniczna nie chce przepuszczać przez granicę z Ukrainą transportów z kamizelkami kuloodpornymi oraz hełmami. Te mają trafiać do członków ochotniczych batalionów walczących z prorosyjskimi terrorystami na wschodzie kraju. Tak się jednak nie dzieje, a zdesperowane rodziny żołnierzy przenoszą sprzęt pojedynczo, sposobem drobnych handlarzy, tzw. mrówek. O sprawie powiadomił „Codzienną” Rafał Dzięciołowski, wielokrotny wysłannik „Gazety Polskiej” na Wschód, współautor filmu „Anatomia upadku” oraz wiceprezes Fundacji Wolność i Demokracja. Informacje są alarmujące tym bardziej, że na początku tygodnia zakończyło się zawieszenie broni i w objętych walkami obwodach na wschodzie Ukrainy trwają najkrwawsze od wielu dni walki. Kamizelki zostały zakupione przez zwykłych Ukraińców, w tym rodziny walczących na Wschodzie młodych żołnierzy i ochotników. Transporty ze sprzętem nie mogą dotrzeć do potrzebujących ze względu na przepisy. Zgodnie z nimi jedna osoba może przewieźć jedynie jeden hełm i jedną kamizelkę, na własny użytek. – Powyżej tej ilości obowiązuje przepis o obrocie uzbrojeniem – usłyszeliśmy w Izbie Celnej w Białej Podlaskiej. – Za ewentualną zmianę przepisów odpowiada Ministerstwo Finansów – mówi nam Marzena Siemieniuk, rzecznik prasowy Izby. – Sytuacja jest trudna. Należałoby poza zmianą przepisów poszukać rozwiązania na poziomie rządów obu krajów, które pozwolą na transport kamizelek i hełmów. Władze Polski i Ukrainy powinny wspólnie zasiąść do stołu, by poradzić sobie z tym problemem – mówi „Codziennej” Michał Dworczyk, prezes Fundacji Wolność i Demokracja, która pomaga Polakom na Wschodzie oraz monitoruje sytuację na Ukrainie. Ekspert zwraca uwagę na to, że rozwiązaniem mogłoby być także skorzystanie z usług firm i instytucji, które zajmują się na co dzień przewozem tego typu przedmiotów. – Są firmy, które mają koncesję na obrót takim sprzętem, ale to musiałaby zaproponować strona ukraińska. Problem polega na tym, że kryzys zaufania do państwa sprawia, iż Ukraińcy wolą przewozić sprzęt na własną rękę, niż przekazywać pieniądze swojemu ministerstwu obrony – dodaje Rafał Dzięciołowski. Sytuacja nie jest więc tak oczywista, jak się wydaje, a wina nie leży wyłącznie w skrupulatności polskich celników. O tym, jak ofiarnie Ukraińcy wspomagają swoją armię, może świadczyć fakt, że zebrali 35 tys. dol. na skonstruowanie bezzałogowego samolotu rozpoznawczego, który trafił do armii na Wschodzie. Dron był finansowany przez obywateli, a konstruowany przez wolontariuszy. Jego pierwsze loty odbyły w zeszłym tygodniu. Z kolei prorosyjscy terroryści korzystają ze sprzętu dostarczonego z terytorium Federacji Rosyjskiej, wspomagają ich tamtejsze jednostki specjalne, a ich dowodzeniem zajmują się oficerowie z wieloletnim stażem bojowym.
     

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze