Mamy prawo wiedzieć

WOLNOŚĆ SŁOWA \ TAŚMY PRAWDY

Od chwili wybuchu afery podsłuchowej padają pytania o wolność słowa i jej zakres. Padają w rozmaitym kontekście. W debacie publicznej rozważane jest prawo dziennikarzy do publikowania treści prywatnych rozmów zdobytych w wyniku nielegalnych podsłuchów. Nieco ciszej mówi się o próbach blokowania publikacji tekstów przy użyciu aparatu państwa i jego funkcjonariuszy. W tym pierwszym wypadku media mainstreamowe i rządzący próbują zastąpić pytanie, o czym i jak rozmawiali politycy, pytaniem – kto dokonał tych nagrań. Z punktu widzenia obozu rządowego jest to oczywiście działanie racjonalne. Skoro treść rozmów jest dla władzy szalenie niewygodna, stara się ona odwrócić uwagę od niewygodnego tematu, skierować ją w kierunku: skąd oni to mają? Premier posunął się nawet do tego, że zasugerował
     

11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze