Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Listy do nieżyjących synów

Dodano: 06/08/2014 - Numer 882 - 06.08.2014
Janek Romocki miał 17 lat, kiedy napisał ten wiersz. W czerwcu 1942 r., w czasie wojny, dwa lata po śmierci taty. Po wojnie samotna mama pracowała w kościele św. Michała na Mokotowie. Przyjaźniła się z kard. Stefanem Wyszyńskim i jemu dała ten wiersz napisany przez Janka – wspominał po latach Stanisław Sieradzki ps. „Świst” z batalionu „Zośka”. Andrzej Romocki ps. Andrzej Morro, starszy brat Janka, był harcmistrzem i legendarnym dowódcą kompanii „Rudy” batalionu „Zośka”. Podczas Powstania Warszawskiego uczestniczył w walkach na Woli, Starym Mieście i Czerniakowie, przebijał się do Śródmieścia. Poległ 15 września 1944 r. w pobliżu kościoła Świętej Trójcy trafiony kulą prosto w serce, gdy szedł na spotkanie z berlingowcami. Miał wówczas 21 lat. Jego 19-letni brat Jan ps. Bonawentura był podharcmistrzem i żołnierzem tego samego batalionu. Za poprowadzenie do natarcia w Powstaniu Warszawskim 4 sierpnia 1944 r. odznaczony został Krzyżem Walecznych. W natarciu był raniony. Rozkazem dowódcy AK „Bonawenturze” nadano Order Virtuti Militari V kl. „za wyjątkową odwagę osobistą wykazaną w walkach i za bohaterskie, pełne poświęcenia prowadzenie natarcia na nieprzyjaciela w rejonie Powązek”. W natarciu na ul. Stawki 12 sierpnia został powtórnie ranny, tym razem bardzo ciężko. Na wniosek Jana Mazurkiewicza, dowódcy zgrupowania „Radosław” z 14 sierpnia 1944 r. został mu nadany stopień podporucznika. „Bonawentura” zginął 18 sierpnia 1944 r. od bomby lotniczej w szpitalu na ul. Miodowej 23. Pochowano go na cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie w kwaterze batalionu „Zośka”. Pozostały po nim wiersze. Matka chłopców Jadwiga Romocka nigdy nie pogodziła się z ich utratą. Jej mąż Paweł Romocki był w II RP ministrem komunikacji i posłem na Sejm. W 1940 r. został zmiażdżony ciężarówką przez pijanego Niemca. Od 1945 r. Jadwiga Romocka pisała pamiętnik, który był rodzajem listów do nieżyjących synów. 16 listopada tego roku pisała w nim: „Chłopcy – czyż to możliwe, że mam żyć bez was? Jaśku, Jaśku, mój Jaśku, widzę ciągle twoje kochane dobre oczy...”. 12 marca 1947 r.: „Jasieńku – dwa lata od twojego pogrzebu! Co robić, żeby móc myśleć o tym spokojnie? Każda minuta tych dni jest jak żywa... O Boże, przy waszych grobach nabieram tchu na dalsze dnie, których już tyle, tyle minęło bez was”. Jadwiga Romocka zmarła w 1975 r. Wcześniej w symbolicznym darze od matek poległych powstańców przekazała wiersz „Modlitwa” kard. Stefanowi Wyszyńskiemu.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze