Bonaparte i kat Trójmiasta

SEAWOLF NA WEEKEND

„Mamusiu, kto to był Bonaparte?”. To pytanie ni stąd, ni zowąd zadaje 6-letni wówczas chłopczyk ubierającej go rano mamie. Mama patrzy na niego ze zdziwieniem. „No, bo ktoś śpiewa za oknem: »Dał nam przykład Bonaparte!«”. Okazuje się, że pod oknami wychodzącymi na Świętojańską przewala się właśnie pochód stoczniowców idących ze stoczni. Chłopczyk stoi na krześle z nosem przylepionym do szyby, przerażony patrzy na morze ludzkich głów płynące pod balkonem. Mama troskliwie zatyka szpary w oknach, żeby nie przedostawał się do mieszkania gaz łzawiący, helikoptery zrzucają granaty z gazem w tłum, ludzie doskakują do nich i usiłują je jakoś zadeptać czy ugasić w kałuży (chociaż czy były wtedy kałuże?). Jedno okno jest trochę wypaczone, mama usiłuje wcisnąć jakiś ręcznik, by je uszczelnić, ale i
     

16%
pozostało do przeczytania: 84%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze