Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

USA szachują Chiny

Dodano: 07/10/2014 - Numer 934 - 07.10.2014
Sprzedaż uzbrojenia Wietnamowi to kolejny antychiński krok Waszyngtonu. Stany Zjednoczone starają się odpowiedzieć na agresywne działania Pekinu roszczącego sobie pretensje do wysp na Pacyfiku. Zagrożony czuje się nie tylko Wietnam, ale i Filipiny oraz Japonia. USA starają się je wesprzeć, ale jednocześnie zachować dobre relacje z chińskim reżimem. Zeszłotygodniowe rozmowy amerykańskiego sekretarza stanu Johna Kerry’ego w Hanoi oznaczają częściowe uchylenie embarga na dostawy broni Wietnamowi, obowiązującego od 1984 r. Socjalistyczny Wietnam ma szanse na kupno samolotów rozpoznawczych P3-Orion, które są w stanie wykrywać i niszczyć łodzie podwodne. Wietnam dozbraja swoją marynarkę ze względu na obawy przed Chinami. Zarówno Hanoi, jak i Pekinowi (a oprócz tego Tajwanowi) marzy się panowanie nad położonymi na Morzu Południowochińskim Wyspami Paracelskimi, na których Wietnam ma bazę marynarki. W rejonie tym znajdują się złoża węglowodorów, ma on też znaczenie strategiczne. W maju Chiny ulokowały obok Wysp Paracelskich platformę wiertniczą, co wywołało antychińskie rozruchy w Wietnamie. W okolicy platformy dochodziło do wymiany ognia między okrętami obu krajów. Ostatecznie Chińczycy się wycofali, ale nie zrezygnowali z archipelagu. Podobny spór dotyczy leżących bliżej Filipin wysp Spratly. Wiodącym przez nie szlakiem handlowym przewożone są towary warte 5 bln dol. rocznie, a trasa nie ma alternatywy. Także Spratly są uważane za swoje przez Chiny, Wietnam i Tajwan. Prawa do części archipelagu roszczą sobie także Kambodża, Tajlandia, Filipiny, Malezja, Indonezja i Brunei. Filipiny liczą na to, że da się utworzyć antychińską koalicję kilku państw. Podczas kwietniowej wizyty w Azji prezydent USA Barack Obama dawał do zrozumienia, że wspiera państwa występujące przeciw działaniom Pekinu. Podpisano wówczas umowę z Filipinami. Na jej mocy armia Stanów Zjednoczonych uzyskała dostęp do zatoki Subic, z której wycofała się 20 lat wcześniej, bazy lotniczej marynarki wojennej w Cubi Point, wysp Batanes, leżących zaledwie 190 km od Tajwanu, portu Brooke’s Point i bazy lotniczej Clark. Z kolei filipińscy żołnierze będą mogli szkolić się razem z Amerykanami. Umowa ma obowiązywać 10 lat. Jednak kiedy dwa lata wcześniej doszło do sporu Filipin z Chinami o mieliznę Scarborough, Stany Zjednoczone nie chciały podejmować ostrych działań. Chińczycy prowadzą na Scarborough połów uznawany przez Manilę za nielegalny. Sytuacja groziła nawet wybuchem wojny. Nie doszło do niej, ale też Chiny nie zgodziły się na rozwiązanie sprawy przez trybunał i nie wycofały swoich kutrów. Na liście miejsc odwiedzonych w kwietniu przez Obamę była także Japonia. Prezydent Stanów Zjednoczonych zapewnił ją, że ewentualna chińska agresja spotka się z odpowiedzią wynikającą z japońsko-amerykańskiego sojuszu. Tu z kolei zarzewiem konfliktu mogą być zasobne w węglowodory wyspy Senkaku, leżące między Japonią, Tajwanem a wybrzeżem Chin. Obecnie należą one do Japonii, ale Chińczycy twierdzą, że mają do nich historyczne prawa. W lutym zeszłego roku chińskie statki podpłynęły w rejon Senkaku i namierzały japońskie jednostki za pomocą swojego systemu rakietowego. Chińska gospodarka bardzo potrzebuje złóż znajdujących się na spornych terenach. W tej sytuacji Amerykanie stopniowo zwiększają swoją obecność militarną na Pacyfiku. W 2012 r. zaprosili na wielonarodowe manewry „Cobra Gold” żołnierzy izolowanej wcześniej Birmy. W 2011 r. zapowiedzieli ulokowanie 2,5 tys. marines w porcie Darwin w Australii. Usiłują też zbudować porozumienie gospodarcze pomijające Chiny. W skład Partnerstwa Transpacyficznego mają wejść kraje leżące po obu stronach oceanu: Australia, Nowa Zelandia, Brunei, Chile, Singapur, Kanada, Meksyk, Japonia, Malezja, Peru, Wietnam i same Stany Zjednoczone. Sojusznicy USA nie są jednak zadowoleni ze współpracy. Waszyngton deklaruje, że kolejne podejmowane kroki nie są wymierzone przeciw Chinom, a to rodzi obawy Filipińczyków czy Japończyków, że w razie wojny USA nie udzielą im wystarczającej pomocy.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze