Bo bycie Mikołajem to naprawdę ciężka robota

BOŻE NARODZENIE W BUENOS AIRES

Bożek przyjemności skutecznie wypiera chrześcijańską tradycję adwentowego oczekiwania. Pod tym względem czuję się jak w Warszawie. Świąteczne girlandy zdobią praktycznie wszystkie sklepowe witryny. Wystawowe modele przyozdobiono w czerwone czapki z pomponami. Jakby faktycznie było tu tak zimno. Przepoceni w swoich kożuchach Mikołajowie zaczepiają przechodniów. A plastikowe kule, mające imitować choinkowe bombki, skutecznie szpecą miasto. Jutro Wigilia. Amigo! – przebrany za Świętego Mikołaja Latynos próbuje złapać mnie za rękę. – Przyznaj mi się szczerze: byłeś grzeczny w tym roku? – Koleś, wybacz... Poza tym nie mam przy sobie pieniędzy – odpowiadam jak namolnemu akwizytorowi. – Gringo, proszę! Stoję tutaj już od czterech godzin i od świtu spotykam takich zabieganych cwaniaczków jak
21%
pozostało do przeczytania: 79%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl